Zaznacz stronę

O mnie

Krótka historia rodzinna

Zaczęło się to wszystko w zeszłym tysiącleciu, gdy moi rodzice doszli jednogłośnie do wniosku, że skoro moja przyszła małżonka już się urodziła to najwyższy czas wziąć się do roboty. 9 miesięcy później pojawiłem się ja. Kolejne 23 lata czekałem na nią – warto było 😉
Z czasem nasza ekipa zaczęła się poszerzać. Stan ten trwa do dziś.

Rodzinka w komplecie

Rodzinka w komplecie

Optymalizacja

Jeśli miałbym wybrać jedno słowo, które prześladuje mnie od dawna (nawet nieświadomie) to byłoby nim właśnie słowo „optymalizacja”. Nie pamiętam sytuacji, w której byłbym stuprocentowo zadowolony z osiągniętego efektu. Okazuje się, że zawsze jest pole do optymalizacji i można optymalizować w nieskończoność. Chwalebnie pojawiają się też elementy ograniczające możliwość takowego działania np.: czas, budżet, cierpliwość itp. Zatem uzyskany efekt właściwie każdej czynności jest składową tych wszystkich elementów.

Zdobycie „wiedzy”

Brak optymalizacji wykazałem (niezbyt świadomie) przy edukacji wyższej. Tu zamiast wybrać docelowy kierunek studiów od razu przeszedłem najpierw przez wydział dość brzydki (zarówno estetycznie (widzieliście budynek EiTI?) jak i w kwestii dominacji płciowej) czyli elektronikę. Programowanie okazało się zabawą dość fajną, ale praca (wtedy jeszcze nie myślałem o karierze przedsiębiorcy) w telekomunikacyjnym gigancie (na szczęście był to tylko półroczny staż) okazała tak niezmiernie nudna, że trwanie w niej doprowadziłoby mnie niewątpliwie do depresji (o ile coś takiego faktycznie istnieje a nie jest jedynie wymysłem psychiatrów).
Zmiana, która nastąpiła była drastyczna – przeskoczyłem do działu artystycznego. Mimo braku talentu rysowniczego udało mi się dostać na wydział warszawskiej architektury. Co ciekawe udało mi się też go z sukcesem zakończyć 😉
Na wydziale architektury poznaliśmy się z Maćkiem Gnyszką i w efekcie powstała Pracownia Synergii (hmm – brzmi to nieco jak poprawnie polityczna opowieść o dwóch waginosceptykach), która ma się dobrze i będzie miała się jeszcze lepiej.

Co mnie kręci

Mimo artystycznej przygody architektonicznej, z którą w sumie wciąż mam do czynienia jestem człowiekiem twardo stąpającym po ziemi. Lubię praktyczne zastosowanie okrągłych słówek i miny sprowadzanych na ziemię zbyt odpływających ludzi.
Obserwuję. Głównie ludzi, choć również otaczający mnie świat nieożywiony. Nie zawsze interesuje mnie to, co działa właściwie. Stąd często pojawiają się kąśliwe uwagi pod kątem polskiej warstwy próżniaczej – czyli urzędników i polityków oraz permanentna beka z otaczającej nas „architektury”.
Co ciekawe piękno też przykuwa moją uwagę – stąd zainteresowanie fotografią, która wyewoluowała tak, że w efekcie zbudowaliśmy nasze studio fotograficzne w Pracowni Synergii. Korzystają z niego z pożytkiem nasi Klienci oraz liczne przedsięwzięcia z Pracownią związane.

Technologia

Tu powstanie oddzielny podpunkt, choć właściwie powinien znaleźć się w dziale „co mnie kręci”.
W zamierzchłych czasach tuningowałem słowniki do łaciny tak, aby miały nieco więcej wiedzy gramatycznej niż mieć powinny. Wykorzystana do tego celu drukarka igłowa dawała radę a gdy w kolejnych latach udało się uzyskać dostęp do atramentówki… O Panie – co to się działo!
Zmieniacie czasem komputer? Pewnie co jakiś czas tak. Ja natomiast zawsze kupowałem każdy element oddzielnie; nigdy nie było dostępnego takiego gotowego zestawu, który by mnie satysfakcjonował. Spędzałem mnóstwo czasu na wyborze tych idealnych podzespołów oraz poszukiwaniu ich w sklepach (tak w sklepach – Internetu nie było jeszcze parę lat temu) i na giełdzie komputerowej. Od kilku lat działam już inaczej, ale cóż – nie da się mieć wszystkiego i czasu już po prostu na to nie starcza.
Do niedawna byłem w stanie poświęcić pół nocy na rootowanie telefonu, zmianę systemu, dobór odpowiednich aplikacji – wszystko po to, aby działał szybciej i bardziej „dla mnie”. Teraz nie mam już na to czasu i w zasadzie jest to jedyny powód, dla którego tego nie robię 🙂

Motocykl

Bodajże w 2010 roku pojawiło się też coś, do pojawienia czego nie byłem przygotowany. A mianowicie motocykl. Po prostu mnie dopadł. Zatem gazetki, kurs, prawko, maszyna i… okazało się że można dzięki niemu zoptymalizować czas przejazdów po mieści i na dodatek czerpać z tego przyjemność. Prawdziwy rarytas.
W sumie od motocykla zaczął się ten blog. To właśnie wycieczki motocyklowe, lektury motocyklowe, wydarzenia związane z motocyklistami i motocyklami były opisywane na początku.
Motocyklizm to nałóg (tzn. pasja 🙂 zatem te wpisy nie znikną. Będą trwać i pojawiać się co pewien czas.

Zapraszam do lektury, kontaktu i współpracy
Tomek

Oto ja

Oto ja

Pin It on Pinterest

Zapraszam do newslettera

Chętnie poczytam, co napiszesz

FreshMail.pl
 

Zapraszam do newslettera

Chętnie poczytam, co napiszesz

FreshMail.pl