Zaznacz stronę

Historia

W poprzednim wpisie opisywałem wrażenia z testowania dwóch androidowych smartfonów, które brałem pod uwagę przy zmianie dotychczasowego Samsunga S3. Czas jednak pokazał, że żaden z nich nie znalazł się ostatecznie w moich rękach na stałe. Smartfon to w moim przypadku narzędzie pracy, ale jednak wąż w kieszeni nie lubi, gdy za wiele wydaję na sprzęt, który małżonka określa mianem „gadżetu”. Niezależnie z resztą od prawdziwości tego twierdzenia 🙂

Tak się złożyło, że właśnie nadszedł czas przedłużenia abonamentu w Plusie, miałem więc możliwość skorzystania z oferty operatora. Skrzyżowałem ją z propozycją rynku (Allegro, OLX, gumtree itp.) i wyszło, że opłaca się skorzystać z tego co zaproponował mi Plus. Skoro Excel tak mówi – wchodzę w to i optymalizuję miesięczne wydatki. Wybór (pomijam rozterki związane z niezbyt modnym logo) padł na Huawei. Firma znana mi była dotychczas z produkcji modemów i routerów szerokopasmowego dostępu do internetu. A tu proszę – psikus. Chińskie chłopaki robią też telefony. I to jak się później okazało – całkiem zacne.

Wybór i rozterki

Oczywiste jest, że zanim zdecydowałem się na zakup sprzętu chwilę poświęciłem na poszukiwania testów tegoż Chińczyka. Dwa z nich chętnie podlinkuję, ponieważ są naprawdę niezłe i pomogły mi w podjęciu ostatecznej decyzji:

Oba warto przeczytać – mają mnóstwo technicznych informacji i detali. Ja lubię uproszczenia, wyciągnąłem z nich więc następujące wnioski:

  • mega super hiper aparat (a to mnie akurat bardzo interesuje)
  • fajny design (ok – to też lubię)
  • trwałe materiały (to bardzo lubię)
  • słaba bateria (tego akurat nie lubię, ale to nie do końca prawda – o tym nieco później)
  • brak możliwości wyjęcia baterii (kurde – wszystkie ajfony tak mają a ludzie kupują je na potęgę!)
  • tnie filmy przy nagrywaniu obrazu szybkozmiennego (trudno – rajdy samochodowe nagrywać będę innym sprzętem)

Całość zatem na plus. Decyzja – wchodzę w to!

Pierwsze wrażenie

Hamerykanie mówią, że it’s hard to make a second first impression (Brytole chyba też tak mówią) a Chińczycy chyba wzięli to sobie mocno do serca bo Huawei (nie chcecie wiedzieć jak nazywam go na co dzień) wygląda świetnie. Wykonany jest z… no dobra nie mam pojęcia z czego jest wykonany, ale wiem, że w kieszeni nie wygina się jak najowszy iPhone. Ma bardzo fajne szklane wykończenie na obu płaszczyznach oraz boczki, które wyglądają jak amelinum. Wrażenie – super!

Ekran

Tu też szok. Obrazki mega ostre, kolorki super. Jeden minus – ikony nie zawsze wyglądają dobrze (spójrzcie na Podio) – Huawei w jakiś dziwny sposób rozumie przezroczystość. Samsung (nawet S3) rozumie ją lepiej.

Ekran główny Huawei Ascend P7

Ekran główny Huawei Ascend P7

Przesuwanie pomiędzy ekranami płynne i szybkie, wybieranie numerów też bez problemów (a był problem w S3 – trwało to naprawdę długo) Co mnie wpienia – brak listy zainstalowanych aplikacji. Wszystkie muszą zmieścić się na przewijanych ekranach. Co prawda spokojnie można aplikacje łączyć w foldery (co też robię), ale jest to pewne ograniczenie, które mnie po prostu wkurza – jak z resztą każde ograniczenie.

Coś pięknego

Po głębszych poszukiwaniach okazało się, że Huawei P7 ma cudowny tryb zwany „nie przeszkadzać”. Ustawiam go sobie na czas 22:30 do 6:30 i w tym czasie dodzwonić mogą się do mnie jedynie osobo z podanej listy (HA! Ni powiem kto tam się znalazł!) Fantastyczny wynalazek. Jeszcze sam się włącza i wyłącza 🙂 nie_przeszkadzac1 Kolejna piękna funkcja – menadżer telefonu. Kilkoma klimami wywalamy wszelkie aplikacje, które niepotrzebnie żrą pamięć a następnie przełączamy się w tryb oszczędzania energii, w którym dostępne są jedynie funkcje klasycznego dumbphone’a (telefonowanie oraz smsy) i mamy spokój internetowy gwarantowany.

Tryb "nie przeszkadzać" to naprawdę fajny wynalazek

Tryb „nie przeszkadzać” to naprawdę fajny wynalazek

Wiecie co jeszcze lubię – taką usługę pod nazwą „przypomnienie o zużyciu”, gdzie Huawei wyszukuje aplikacje zużywające najwięcej energii i zaleca ich wyłączenie. Co wieczór więc korzystam z tej funkcji i fejsbuczek oraz gmail lądują w koszu 😉 A wtedy status możliwości baterii znacznie się poprawia.

Aplikacje energochlonne - wywalanie jednym klikiem

Aplikacje energochlonne – wywalanie jednym klikiem

Zdjęcia

I tu pojawia się element, którego do tej pory nie przeskoczył chyba żaden producent. Zdjęcia są po prostu świetne. No dobra – kamera główna ma „tylko” 13 MPix, podczas gdy np. Samsung Galaxy S5 ma ich ponad 16 Mpix. To jest nieistotne. Nasz mikrochińczyk robi fenomenalne foty.

Fotka zrobiona w biurze w Rondo 1

Fotka zrobiona w biurze w Rondo 1

A co jeśli jesteście fanami selfie? O panie! To dopiero jazda. Selfie można sobie strzelić 8 Mpix kamerą. I żeby było śmieszniej można połączyć kilka zdjęć w trybie panoramowania. Zatem to, co do tej pory było zarezerwowane jedynie dla kamer głównych Huaweii podniósł na wyższy poziom. Można strzelić sobie selfie panoramke. How cool is that? 😉

Piknik tatosynowy - z rąsi na kocyku piknikowym. Super fota

Piknik tatosynowy – z rąsi na kocyku piknikowym. Super fota

Bateria

Krótko. Bateria jest ok. Trzyma dłużej niż w Samsungu S3. Niekiedy nie muszę jej ładować po całym dniu użytkowania telefonu (o ile nie był to dzień zbyt intensywny) Nie ma tutaj specjalnych rozczarowań ani ochów i achów – bateria jest spoko, ale ładować trzeba właściwie codziennie

Podsumowanie

Huawei Ascend P7 jest całkiem spoko. Rekomenduję go bez wrażenia, że wciskam jakąś ciemnotę. To naprawdę fajny sprzęt. Jak się ma do flagowców rozpoznawalnych marek – nie mam pojęcia i szczerze mówiąc nie specjalnie mnie to interesuje. P7 gwarantuje super foty, płynność działania oraz stan baterii, który wystarczy na całodzienną pracę. Ja więcej nie potrzebuję.

Edit: po 10 miesiącach użytkowania Huawei P7 pokusiłem się o wpis z testu długoterminowego

Comments

comments

Pin It on Pinterest

Przekaż dalej

Udostępnij ten post znajomym (rzecz jasna jeśli uważasz, że warto)

Zapraszam do newslettera

Chętnie poczytam, co napiszesz

FreshMail.pl
 

Zapraszam do newslettera

Chętnie poczytam, co napiszesz

FreshMail.pl