Zaznacz stronę

W życiu przychodzi niekiedy taki czas, w którym trzeba poddać się eksperymentowi. Stać się królikiem doświadczalnym i na własnej skórze przetestować rozwiązania, które uważamy za sensowne.
Ten czas przyszedł właśnie dzisiaj.

Geneza

Tempo życia, natłok spraw w ciągu dnia, wieczory wypełnione po brzegi przeróżnymi aktywnościami, intensywne weekendy – pewnie mógłbym tak wymieniać jeszcze przez jakiś czas. Nie będę. Przejdę od razu do wniosków.
Brakuje mi czasu na czytanie, ćwiczenia fizyczne (ostatnio musiałem kilkukrotnie wejść po schodach na 4 czy 5 piętro i się zasapałem – przy okazji zapaliła mi się lampka ostrzegawcza – tak być nie może!) i regularne spoglądanie na życie z szerszej perspektywy.

A gonienie bieżączki to nie jest plan na życie, jaki chciałbym realizować.
Stąd wielki znak zapytania – co dalej?

Koncepcja

Rozwiązanie jest proste. Kiedyś nawet przez chwilę je stosowałem, ale po dość krótkim czasie zarzuciłem.
Chodzi mianowicie o właściwe rozpoczynanie dnia. Proste, prawda?
Tylko czym jest właściwe rozpoczynanie dnia?
Amerykańscy celebryci mówią, że gdy wstajesz rano, to chwilę później musisz poddać się półgodzinnej medytacji, zrobić sobie zdrowego szejka ze świeżo narwanych chwastów, usiąść na godzinną lekturę, przejść się na kolejną godzinę do siłowni a następnie zabrać się do pracy – i to realizując przede wszystkim swoje zaplanowane wcześniej działania.

Zawsze w takich momentach zastanawiam się, co w tym czasie dzieje się z ich dziećmi, firmami, żonami, mężami, pracą itp. Widocznie mają jakieś rozwiązania, którymi się nie dzielą 😃
Ja lubię proste rozwiązania – wstań o 5 rano i miej dla siebie godzinę.

Tylko jedną godzinę.

I musi wystarczyć.
Czy to jest dobre rozwiązanie? Wydaje mi się, że tak. Podczas krótkiego okresu próbnego wiele rzeczy popchnąłem rankami do przodu. Poza tym w momencie, w którym wszystkie dzieci już były rozstawione po placówkach edukacyjnych i wpadałem do biura, to nie zaczynałem od zastanawiania się, od czego zacząć. Byłem już w środku dnia, wiedziałem, co jest ważne.
Jako że tak wiele udało się zrobić rano, później nie było rzeczy niemożliwych.

Planuję więc powrócić do tego stanu. I to jak najszybciej. Czyli od poniedziałku. Czyli od jutra rano.

Problemy

Wstawanie o 5 rano jest (przynajmniej dla mnie) ogromnym wyzwaniem. Lubię spać i gdy mogę wstać o 8 jestem szczęśliwym człowiekiem. I dlatego właśnie planuję weekendy traktować niezależnie. Czyli 5 rano od poniedziałku do piątku. A weekendy – tutaj budziki są naturalne i w zróżnicowanym wieku.
Oprócz samego wstawania wyzwaniem są jeszcze następujące trudne słowa, które mało kto lubi, a które są kluczowe nie tylko do tego, aby rano wstać, ale również aby w życiu osiągnąć cokolwiek. A te straszne słowa to:
– codziennie
– regularnie
– konsekwentnie.
Z tych strasznych słów wyrabia się dyscyplina. A bez niej niewiele można w życiu zdziałać. Z resztą. Jak już od amerykańskich celebrytów zacząłem, to podrzucę kilku z nich i ich stosunek do dyscypliny

Po co wstawać rano?

W konsekwentnym wczesnym wstawaniu widzę kilka zalet. Przede wszystkim opisana wyżej dyscyplina. Umiejętność panowania nad sobą, ujarzmienia lenistwa i działanie niezgodnie z wygodnictwem – czyli wyrobienie dyscypliny to genialna sprawa. Dzięki niej zdecydowanie łatwiej dowozić do końca rozpoczęte działania, wybierać (zarówno zawodowo jak i rodzinnie) to, co najważniejsze, dawać dzieciakom przykład konsekwentnego działania oraz świętować małe zwycięstwo już w pierwszym momencie dnia. Wspaniała sprawa.
Poza tym w godzinach 5 – 6 praktycznie wszyscy śpią. Nikt Ci nie przeszkadza, nikt nie dzwoni, nikt nie pisze emaili i nie wymaga na nie odpowiedzi.
Dlaczego tego czasu nie wykorzystać?

Kilka liczb

Według jednych z nowszych badań nad nawykami potrzeba 66 dni, aby zbudować nawyk. Nie mam pojęcia, czy są to najlepsze badania czy nie. Jeszcze niedawno pisałem, że potrzeba tych dni 20 (o tutaj) . W zasadzie nie wiem, które z tych badań mają większy sens. Weźmy więc gorszy scenariusz i załóżmy, że na sensowne zbudowanie nawyku wczesnego wstawania potrzeba 66 dni. Jeśli odliczymy od tego weekendy (choć to pewnie zaburzy wyrabianie nawyku) to powinniśmy zacząć wstawać rano automatycznie po 14 tygodniach, czyli po 3,5 miesiącach. To nieco ponad kwartał. Czy to wiele?
Co zyskujemy w zamian?
1 godzinę dziennie (minimum tyle). Daje nam to 5 godzin tygodniowo i aż ponad 10 dni rocznie. 10 dni nie zakłóconych przez nic i nikogo. Dla mnie bomba. Wchodzę w to!

Co robić z dodatkowym czasem?

Mamy tę dodatkową godzinę w ciągu dnia. Czym ją zająć? Może warto nadrobić zaległości w „Grze o tron”? Moim zdaniem nie warto.
Robin Sharma sugeruje regułę 20/20/20 i mi ona pasuje. Zacznę od niej.

Na czym polega ta reguła? Dam najpierw wypowiedzieć się jej autorowi.

W skrócie, pierwsze 20 minut poświęcamy ćwiczeniom – ruszamy dopaminę i coś tam jeszcze. Poza tym pod względem fizycznym jesteśmy często mocno zaniedbani, więc zdecydowanie warto właśnie od ćwiczeń zacząć.
Drugie 20 minut – przejrzenie planów. Od takich mniejszych – plan dnia aż do większych jak wizję działania czy cele firmy. Przeglądamy, jeśli trzeba zmieniamy je, układamy w najlepszym możliwym porządku i przechodzimy do ostatnich 20 minut. Warto też zajrzeć do wpisu Coraz Lepszej Firmy po więcej inspiracji.
Trzecie 20 minut – czas na naukę. Czytamy, oglądamy, szkolimy się.

Jak to zrobić?

Wstawanie o 5 rano nie jest łatwe. Na pewno będą problemy, lenistwo, zmęczenie i wiele innych pokus, aby wyłączyć budzik, przewrócić się na drugi bok i spać dalej. Co zatem robić, aby zminimalizować takie zagrożenia?
Widzę tu dwie generalne zasady

1. Trzeba iść spać dość wcześnie. Maksymalnie o 23, aby można było spokojnie przespać te 6 godzin. Choć lepiej przespać 7 lub np. 10 😃
2. Budzik ustawiamy na drugim końcu pokoju, aby nie dało się go wyłączyć leżąc w łóżku. Poza łóżkiem łatwiej będzie już nie kłaść się ponownie.

To tylko tyle i aż tyle. Wstawać bez ociągania, bez drzemki i (może nie od razu) bez przekleństw cisnących się na usta to ogromna cnota. Wcale nie łatwa do osiągnięcia.

Czy ktoś tak robi?

Ano robi. I to niemało osób. Z resztą z tego, co czytam, to większość (o ile nie wszyscy) którzy coś osiągnęli nie wylegiwali się do późnych godzin porannych, tylko wstawali skoro świt lub wcześniej. Znacie takich ludzi jak Warren Buffet czy św. Maksymilian Kolbe? To właśnie zawodnicy tego kalibru nie leżą za długo w łóżku. Zatem – do dzieła!

Dołączysz do mnie?

Uwaga – odpaliłem specjalną facebookową grupę wsparcia dla tych, którzy dołączają do wczesnego wstawania.

Zobaczmy, ile nas jest. Zobaczmy, ile osób pragnie wziąć wstawanie i drzemkę za rogi i panować nad swoją wolą i zmusić ją, aby pracowała dla nas. Aha – jedna zasada. Nie piszemy na grupie nic w godzinach 5-6 rano. Ten czas zarezerwowany jest dla innych rzeczy 😃

Do zobaczenia na fejsie!

Pin It on Pinterest

Przekaż dalej

Udostępnij ten post znajomym (rzecz jasna jeśli uważasz, że warto)

Zapraszam do newslettera

Chętnie poczytam, co napiszesz

FreshMail.pl
 

Zapraszam do newslettera

Chętnie poczytam, co napiszesz

FreshMail.pl
 

Parę kroków wstecz - weź dobry rozbieg

FreshMail.pl