Zaznacz stronę

Gdy jakiś czas temu zacząłem pisać ten tekst miał on tytuł: „Mam do sprzedania fazera.”
A jednak tytuł się zmienił. Siłą rzeczy treść również.

A teraz do rzeczy – cóż to za motór? Ano dobrze znana i powszechnie lubiana Yamaha Fazer FZS600.
Najprościej powiedzieć, że bardzo fajny z fazera motór. Wprost idealny na miasto i latanie po winklach.
Dlaczego chciałem go sprzedać?
Pech chciał, że za duży uroslem i jednocześnie zechciało mi się pojechać dalej. Okazało się jednak, że i w długiej trasie fazer daje sobie radę. Gorzej jego kierownik. Doświadczenie pokazało, że potrzebuję większej maszyny, a na trzymanie dwóch jeszcze mnie nie stać. Stąd pomysł na upłynnienie maszyny. Pomysł na razie zawieszony. Może wrócę do niego nieco później.

A teraz o samej maszynie.

Fazer urodził się w 2001 roku w Reichu.
Stamtąd przeprowadził się do Polski a w 2010 roku po skutecznym podejściu do państwowego egzaminu na motocyklowe prawo jazdy zabrałem go w końcu koledze i zacząłem używać na co dzień.

Fazer najsamwpierw poszedł na dogłębną diagnostykę do doktora. Okazało się, że nie był zbyt chory (na to mocno liczyłem), ale mimo wszystko dostał nowy przedni kapeć, regulację gaźników oraz koszyk sprzęgłowy. Bardzo możliwe, że dostał coś jeszcze, ale tego niestety nie pamiętam.

Potem miał systematycznie smarowany łańcuch (tak – sam się tego nauczyłem), punkty smarne oraz nadzorowany poziom oleju. Na sezon wypija około 1 literek przy najechanych około 4000 km.

Fazer co wiosnę przechodzi przedsezonowy serwis, wymiany płynów i innych pierdół.
Ostatnio dostał nowe klocki hamulcowe, gumkę na tył, napęd i jakieś króćce czy coś takiego (Damian na pewno wie o co chodzi).
W sierpniu 2012 Fazer i ja zrobiliśmy razem prawie 1500 km (opis wycieczki jest tu MotoWycieczka2012) podczas której sprawdził się znakomicie. Zarówno na autostradzie przy przepisowej prędkości maksymalnej oraz na krętych górskich drogach. Prowadzi się bajecznie a spalanie ma znośne – w przedziale 4,5 (góry) do 6,2 (autostrada).

Zeszły rok nie należał do najbardziej udanych jeśli chodzi o rozwój motocyklizmu. Niegroźna gleba (o której nieco więcej tu: Gleba ) na początku sierpnia 2013 skutecznie skróciła mój sezon.

Mamy rok 2014

Fazer ma już nową czachę, czeka na wycieczkę do mechanika, który go dogłębnie obejrzy, sprawdzi czy wszystko z nim w porządku (a na pewno jest)  i w lipcu ruszymy znowu w górskie rejony. Tym razem w Bieszczady – cieszę się jak dziecko 🙂
Jeśli ktoś z Was ma jakieś informacje o miejscach, które warto odwiedzić lub trasach, które warto przejechać – nie wahajcie się odezwać w komentarzach.

A na opis bieszczadzkiej wycieczki czekajcie pod koniec lipca.

Edit 2016

Hmm mamy już rok 2016. Kolejny sezon rozpoczął się na dobre a my z Fazerem wciąż jesteśmy razem. To musi być jakieś głębsze uczucie 😉

Niemniej wycieczkę z 2014 już jakiś czas temu opisałem tutaj – SUDETY 2014. Wycieczka była znakomita. Niech zajawką będzie krótki filmik, który udało mi się zrealizować

Comments

comments

Pin It on Pinterest

Przekaż dalej

Udostępnij ten post znajomym (rzecz jasna jeśli uważasz, że warto)

Zapraszam do newslettera

Chętnie poczytam, co napiszesz

FreshMail.pl
 

Zapraszam do newslettera

Chętnie poczytam, co napiszesz

FreshMail.pl