Warning: A non-numeric value encountered in /home/chlopaki/domains/tomaszciosek.pl/public_html/wp-content/themes/Divi/functions.php on line 5852
Zaznacz stronę

Wbrew pozorom nie będzie to wpis rolniczy.

Będzie raczej o upale, wiaterku, przepowiedniach, koncentracji, odruchach i ćwiczeniach.

Cóż się stało?

Otóż miałem bliskie spotkanie trzeciego stopnia z matką ziemią. A właściwie z jej szorstką odmianą – asfaltem.
Zacznijmy jednak od początku.
Zeszły weekend zaplanowany był już od dawna.
Mieliśmy pojechać ze szwagrem do Mrągowa na koncert Dżemu, który grał tam w ramach mrągowskiego pikniku country.
Plan był więc zacny.
W międzyczasie dołączył też Krzysiek, który przy okazji odwiedzin harcerzy stacjonujących w Świętej Lipce miał z nami spędzić sobotę w siodle.
Plan został zrealizowany.

Weekend

Dotarliśmy do Mrągowa, objeździliśmy okoliczne miejscowości, wykąpaliśmy się w pobliskich jeziorach oraz spróbowaliśmy mazurskiego chłodnika w kilku miejscach.
Przez cały weekend upał był niemiłosierny. My jako odpowiedzialni motocykliści wciąż występowaliśmy w pełnych kombinezonach i z politowaniem patrzyliśmy na rój motocyklistów w Tshirtach i krótkich spodenkach.
Przerwa na popas

Przerwa na popas

Ich radował nawet delikatny podmuch wiatru, nas tylko kąpiel w jeziorze. Ale i tak było świetnie. Przy tej temperaturze opony trzymały się asfaltu jak przyklejone a dość częste postoje i testowanie kolejnych jezior chłodziły atmosferę.
Tak minął czas aż do niedzielnego wieczoru. Miał wtedy zagrać Dżem – no i faktycznie zagrał. Koncert był fantastyczny. A że zabawiliśmy w efekcie nieco dłużej w Mrągowie to powrót do Warszawy przesunął się na poniedziałek.
Koncert Dżemu

Koncert Dżemu

Powrót

Skoro świt (około 10) ruszyliśmy w drogę powrotną. Okazało się, że upał weekendowy był niczym w porównaniu z poniedziałkowym. Gorące powietrze parzyło a żadna prędkość nie była stanie ani odrobinę schłodzić ubranego w kombinezon kierowcy.
Niemniej daliśmy radę.

Porady

Zapytałem więc po powrocie szanowne grono fejsbukowiczów co robić w tak ciepłej sytuacji, jak sobie radzić?
Wywiązała się całkiem ciekawa dyskusja, w której zupełnie nowe spojrzenie na sprawę chłodzenia przedstawił Krzysiek.
Jeśli natomiast przyjrzeć się wypowiedziom Damiana to można by rzecz – wykrakał.
EDIT: Niestety obrazek gdzieś wycięło i nie będzie screena 🙁

A cóż takiego wykrakał?

W piękny wtorkowy poranek, gdy wymyłem kask ze wszystkich owadów, które zdążyły przykleić się do szyby, założyłem na siebie przewiewne ciuchy motocyklowe i ruszyłem do biura to jedyne myśli, które kołatały mi się w głowie dotyczyły pięknych okoliczności przyrody, chłodnego wiaterku itp.
I tak to trwało aż do pewnego zakrętu.
Zielone światło, ruszamy, łuczek, samochód przede mną hamuje. A ja wciąż bujam w obłokach. Opóźniona reakcja, odruch bezwarunkowy – ściśnięcie klamki hamulca. Efekt – odjazd przedniego koła i gleba. Mało spektakularna to fakt, ale dająca wiele do myślenia.
Anioł Stróż mówi:
koleżko weź się ogarnij i wróć myślami na ziemię, bo inaczej skończysz w dębowej jesionce. A tego w końcu bym nie chciał.

Podsumowanie gleby:

  • połamana czacha
  • otarty crashpad
  • otarty odważnik kierownicy
  • stłuczona lub złamana (jeszcze nie wiadomo) kostka
  • kilka tygodni w gipsie

Wnioski racjonalizatorskie

W sumie dość niewielkim kosztem przypomniało mi się, że podczas jazdy motocyklem należy być nieustannie skoncentrowanym na tym, co się dzieje. Nawet przy niewielkich prędkościach.
Warto też wrócić do tematu doszkalania swojej techniki jazdy oraz ćwiczenia prawidłowych odruchów.

Maszyna

Pozostaje jeszcze kwestia Fazera. Ma się on nie najgorzej. Trzeba go jednak nieco naprawić. Pytanie rzucam więc do szanownego grona – czy go po prostu naprawić czy może zrobić z niego coś? Np streetfigtera? 😉

Comments

comments

Pin It on Pinterest

Przekaż dalej

Udostępnij ten post znajomym (rzecz jasna jeśli uważasz, że warto)

Zapraszam do newslettera

Chętnie poczytam, co napiszesz

FreshMail.pl
 

Zapraszam do newslettera

Chętnie poczytam, co napiszesz

FreshMail.pl