Zaznacz stronę

Rys historyczny

Jak zapewne część z Was wie, nie jestem wielkim fanem piłki nożnej. Zarówno w uprawianiu (wyjątkiem jest gra w kwadraty) jak i oglądaniu. Czasem od wielkiego dzwona obejrzę mecz lub dwa z okazji aktualnych mistrzostw. Emocje związane z grą tej czy innej drużyny też są mi obce i nie rozumiem dlaczego na wieść o zwycięstwie lub porażce ulubionej (lub jakiejkolwiek innej) drużyny można zdemolować pół miasta lub natłuc bogu ducha winnego przechodnia.

Zaskoczenie

Mając właśnie taki jak opisany w poprzednim akapicie stan ducha zostałem zaproszony na mecz. I to nie byle jaki mecz. Mecz na Stadionie Narodowym. Grać mieli Polska i Niemcy.  W sumie fajna sprawa. Nigdy na meczu nie byłem, więc czemu nie.

A że zapraszał teść to i wydarzenie nabrało niebagatelnej rangi. Idziemy!

Stadion

Nie miałem wcześniej okazji opisać wrażenia, jakie wywiera na mnie Stadion Narodowy.

Jeśli chodzi o jego zewnętrzną powierzchowność, zasadność jego powstania, koszt inwestycji i utrzymania oraz o logikę lokalizacji to w sumie chyba dobrze – ma być pozytywnie, więc lepiej się nie wypowiadać 😉

O wiele lepiej jest w środku. Miejsca jest naprawdę sporo, kupa ludzi obok siebie a nie czuje się tłoku, widoczność rewelacyjna (pomijając najwyższe rzędy, ale to już nie jest kwestia samego stadionu a fizycznej odległości od oglądanego obiektu), infrastruktura bardzo w porządku, przepustowość toalet bez zastrzeżeń. Ogólnie całkiem dobrze.

Stadion Narodowy

Stadion Narodowy przed meczem Polska Niemcy – jeszcze jest trochę wolnych krzesełek

Mecz

Zaczęło się. Chłopaki wybiegli na boisko, hymny zostały odśpiewane (swoją drogą drażni mnie mocno gwizdanie przy hymnie niemieckim i brak postawy zasadniczej przy śpiewaniu Mazurka Dąbrowskiego – folią można pomachać później) i ruszyli do boju.

Na początku brakowało mi nieco komentarza, ale kibic siedzący za mną nadrabiał te braki z nawiązką. Przez cały czas wiedziałem doskonale, kto co schrzanił i jak bardzo można było to poprawić. Z kolei przede mną panowie uraczeni już uprzednio wodą ognistą w niewybrednych słowach zagrzewali biało – czerwonych do boju. Co za emocje.

Pierwsza połowa przebiegała bez specjalnych wzlotów i upadków. Działo się niewiele a na koniec połowy okoliczne komentarze dawały do zrozumienia, że druga połowa raczej nie powinna należeć do zwycięskich. Kibice rozeszli się do toalet w minorowych nastrojach.

Brak wyników naszej kadry należało nadrobić odpowiednią ilością piwa, więc druga połowa zaczęła się przy niezbyt wypełnionym stadionie – stanowisk z nalewakami niewiele a chętnych dużo. Dopiero po pierwszej bramce i wybrzmieniu ryku radości (nawet ja się ucieszyłem :-)) trybuny się zapełniły a o siadaniu do końca meczu nie było już mowy. Zaczął się mocniejszy doping (nawet na koncertach nie bywa tak głośno – do tej pory jedynie Monster Trucki hałasowały bardziej), pojawiły pieśni, przyśpiewki mniej lub bardziej ambitne oraz hasła zagrzewające do boju. Ba – pojawił się nawet hymn – ponoć najmocniejszy motywator piłkarzy.

Koniec końców chłopaki strzelili drugą bramkę. Wtedy ryk sięgnął zenitu. Kibice oszaleli a piłkarze zaczęli biegać jakby dostali nowego życia. Niemcy nie mieli szans 🙂

Stadion Narodowy

Stadion Narodowy podczas meczu Polska – Niemcy. Po pierwszej bramce nie było już wolnych miejsc 🙂

Ostatecznie po doliczonym czasie, gdy mecz się skończył kolejny ryk zagłuszył pozostałe ryki. Nasi wygrali! Pierwszy raz w historii (chyba, że się mylę – poprawcie mnie proszę)!

Fajna sprawa – naprawdę pozytywne emocje zarówno własne jak i sąsiadów na stadionie.

Do tego też dość jednoznaczne gesty w stronę niemieckiej trybuny. Radość przecież ciężko powstrzymać 😉

Podsumowanie

To było bardzo ciekawe doświadczenie. Wreszcie obejrzałem piękną grę Polaków. I to na żywo. I to na największym polskim stadionie. To jak wygrana w totka (choć nie wiem czy szansa na szóstkę nie jest większa 🙂

Ciekawostki

W ramach meczu zaobserwowałem różne ciekawe elementy, którymi się chętnie podzielę

Transmisja

Na początku meczu na telebimie pojawiła się informacja, że przepisy zabraniają transmisji na telebimach meczów eliminacyjnych. Czy ktoś może mi wytłumaczyć sens tego przepisu? Przecież telebimy właśnie tej transmisji służą, ponieważ nie wszystko da się dostrzec z ostatnich rzędów. Zupełnie tego nie rozumiem. Zwłaszcza, że mecz był transmitowany do telewizji, więc zakazu transmisji jako takiej nie było.

Transparenty

Stadion był oczywiście obwieszony przeróżnymi transparentami zarówno polskimi jak i niemieckimi. Mnie jednak najbardziej zastanawia jeden z nich. Jak sądzicie czy to jest klub kibica z Olsztyna czy może jakaś inna zorganizowana forma?

Bezrobotni Olsztyn

Bezrobotni Olsztyn

 Wypowiedzi

To jest zdecydowanie najciekawsza część. Zrobiłem nawet kilka notatek z meczu, ale poważnie zastanawiam się nad ich publikacją i skłonny jestem raczej do jej zaniechania. Dość powiedzieć, że na tym meczu było dużo dzieci a kibicom nie przeszkadzało to zupełnie. Przykre to. Trochę tak jak w dowcipie o reakcji turystów różnych narodowości na piękno wodospadu Niagara – znacie go?

Comments

comments

Pin It on Pinterest

Przekaż dalej

Udostępnij ten post znajomym (rzecz jasna jeśli uważasz, że warto)

Zapraszam do newslettera

Chętnie poczytam, co napiszesz

FreshMail.pl
 

Zapraszam do newslettera

Chętnie poczytam, co napiszesz

FreshMail.pl