Zaznacz stronę

Skąd wzięło się zainteresowanie Huawei P9? Otóż testując niedawno Huawei P8 doszedłem do wniosku, że nowe smartfony dzieli coraz mniej. W zasadzie na większości z nich da się wykonać większość popularnych czynności (<hejt mode on> może poza sprzętem Apple, gdzie na starsze modele nie ma fizycznej możliwości wgrać większości aplikacji</hejt mode off>). Wyróżniają je jedynie detale. Choć, jak powiedział Ludwig Mies van der Rohe „Bóg tkwi w szczegółach”, więc to prawdopodobnie dzięki tym szczegółom Apple wciąż wygrywa batalię o rząd dusz.

Dobra, do rzeczy.

Huawei P9 – kolejny Chińczyk na testach

Znasz już zapewne moją przygodę z Huawei’em. Z modelem Huawei Ascend P7 przeżyłem prawie dwa lata i muszę przyznać, że byłem z niego bardzo zadowolony. Robił to, co trzeba. A przede wszystkim – fenomenalne zdjęcia. Nie musiałem już wszędzie targać ze sobą lustrzanki (z resztą mocno odradzam targanie tak wielkiego sprzętu np. na wakacje), wystarczyła komórka, aby zdjęcia były naprawdę przyzwoite. Kolejnym modelem ze wschodu był Huawei P8 – też całkiem zacna maszynka (test tutaj). Naturalne wydało się więc, że i Huawei P9 trzeba będzie wziąć na warsztat.

Tak się fartownie złożyło, że niedawno zadzwonił do mnie Maciek z weznaprobe.pl z ciekawą propozycją: – Chcesz P9 na weekend do zabawy?

Jak mogłem nie chcieć 😉

Po nieco przedłużonym weekendzie i dość intensywnej zabawie Huawei P9 odkryłem, co następuje:

Zdjęcia

Od początku wiedziałem, że właśnie ten temat będzie dla mnie najważniejszy. Naoglądałem się reklam z Lewandowskim, gdzie ujęcia były niesamowite, zdjęć na profilach Huawei (swoją drogą Huawei zaliczył niezłą wpadkę – jedno ze zdjęć promocyjnych zrobione było… lustrzanką Canona) i oczywiście widziałem słowo Leica odmieniane przez przypadki w każdym miejscu, w którym zetknąłem się z Huawei P9. Jako, że jestem fanem Leici, liczyłem na to, że zdjęcia z Huawei’a spowodują, że padnę na kolana a szczęki nie zbiorę z podłogi przez najbliższy tydzień.

Pierwszy strzał nastąpił niebawem – z Leicą Huawei prowadził pogaduchy o obiektywach, lecz niestety technologię zostawił swoją.

Drugi nieco później, gdy zrobiłem kilka zdjęć. Nie chciałbym napisać, że zdjęcia są słabe. Nie. Są bardzo dobre. Mają ładne kolory, wyraźne szczegóły a selfie zrobione P9 należy do jednych z najlepszych możliwych. Niestety kampania promocyjna Huawei’a oraz doświadczenie z modelem P7 tak mnie nakręciły, że zawiodła mnie ta jakość, którą zobaczyłem na testach. Oczekiwałem niemalże fotek z lustrzanki.

A teraz zonk. Wygląda na to, że skasowałem wszystkie zdjęcia z P9, więc własnymi produkcjami pochwalić za bardzo się nie mogę.Podlinkuję za to zdjęcia oraz test Huawei P9 zrobiony przez serwis mgsm.

Dane telefonu Huawei P9

Niewątpliwym plusem jest możliwość ustawienia trybu profesjonalnego i ręcznego ustawienia parametrów zdjęcia. Nie korzysta się z tego często, ale niekiedy może się przydać. Jak dla mnie fajna sprawa.

Ekran główny

Tutaj niewiele zmieniło się od czasów P7. Nadal mamy wszystkie aplikacje na ekranie. Nie ma oddzielnego folderu na aplikacje (jak ma np. każdy Samsung). I tutaj znowu – kwestia preferencji czy może raczej przyzwyczajenia. IPhone tak ma, więc pewnie jest to kierunek popularny i akceptowany przez wielu użytkowników 🙂

Czytnik linii papilarnych

To jest chyba moje największe odkrycie w Huawei P9. Gdziekolwiek do tej pory spotkałem się z czytnikiem linii papilarnych, był on zwykle na tyle kiepski, że próba odblokowania smartfona kończyła się na wielokrotnym nerwowym smyraniu paluchem po czytniku lub nawet zablokowaniu słuchawki. Huawei P9 tak nie ma. Czytnik działa bez pudła. Dziwne jest natomiast jego umiejscowienie – na tylnej części obudowy. Dość niestandardowe. Czy niewygodne? Tego nie mogę powiedzieć. Do tego też można się przyzwyczaić na tyle, że odblokowywanie ekranu po kilku podejściach wychodzi dość naturalnie. Zatem wielki plus dla Huawei’a za ten czytnik.

Choć Maciek zasiał mi ostatnio ziarno niepewności. Czy aby nie jest tak, że czytnik działa dobrze, ponieważ tak naprawdę nie chroni za dobrze? Może jest tak, że bez większego problemu można go odblokować dowolnym palcem a nawet dowolnym palcem dowolnej osoby? Przyznam, że tego nie testowałem. Mam więc w tej sprawie apel do Ciebie. Jeśli używasz na co dzień Huawei P9 to sprawdź proszę jak to jest z czytnikiem. Chroni przed dostępem osób niepowołanych, czy też nie bardzo?

Zdrowie

Ciekawostką jest automatycznie odpalona aplikacja licząca przemierzone kroki. Zwykle nie lubię tego typu zabawek, ale ta z jakiegoś powodu mnie zaciekawiła. Może dlatego, że informacja o wykonanych krokach pojawia się wśród powiadomień? Nie mam pojęcia. Śmieszna sprawa. A przy okazji – warto wiedzieć i stosować. 10.000 kroków dziennie to może nie oficjalna rekomendacja jednego z ministerstw zdrowia, szczęścia i pomyślności, ale zdroworozsądkowa koncepcja na zdrowsze życie i opóźnienie problemów krążeniowych. Zatem warto chodzić. Warto też to mierzyć (jak większość rzeczy, które robimy), więc dlaczego nie mierzyć kroków z Huawei’em? 😉

Minusy

Huawei nie narpawił tego, co denerwowało mnie w modelu P7 a później w P8. W trakcie normalnego używania potrafią wyłączyć się niektóre aplikacje. Co ciekawe – głównie snapchat 🙂
To samo dotyczy wyświetlania ikon. Wciąż poprawnie nie działa przeźroczystość.
W menu podręcznym brakuje ustawień lokalizacji. Nie można jej jednym kliknięciem przełączyć. W efekcie albo działa cały czas albo wcale. Z czego wynika ten ruch producenta nie wiem, ale jest to moja pierwsza styczność z takim rozwiązaniem i nie podoba mi się. Dziwne to i mocno niepraktyczne. No chyba, że ktoś lubi mieć GPSa włączonego cały czas. Ja nie lubię.

Niestety usunięta też została funkcjonalność, którą kochałem, a którą miał do tej pory tylko Huawei. O co chodzi. Gdy w liście wykonanych połączeń dłużej przytrzymałem palec na konkretnym kontakcie to wyskakiwało menu kontekstowe. Już samo to jest fajne. A w tym menu była opcja „wyślij kontakt”. W kolejnym kroku otwierał się SMS wypełniony danymi kontaktowymi danej osoby i można było przesłać je dalej. Mega wygodne. Teraz tego nie ma. Mniej wygodnie 🙁

 

Podsumowanie

Huawei P9 to bardzo fajny smartfon o dużych możliwościach. Niestety jak dla mnie kampania reklamowa zbytnio rozbuchała oczekiwania, jakie względem niego miałem, co w efekcie prowadziło do lekkiego rozczarowania przy pierwszym kontakcie ze słuchawką.

A brać? Brać! Jest naprawdę dobry 🙂

Czy od razu? To tylko wtedy, gdy już masz pewność, że właśnie tego modelu potrzebujesz. W każdym innym przypadku warto przetestować telefon u Maćka – weznaprobe.pl

Comments

comments

Pin It on Pinterest

Przekaż dalej

Udostępnij ten post znajomym (rzecz jasna jeśli uważasz, że warto)

Zapraszam do newslettera

Chętnie poczytam, co napiszesz

FreshMail.pl
 

Zapraszam do newslettera

Chętnie poczytam, co napiszesz

FreshMail.pl