Zaznacz stronę

Dziś na szybko, bez historii, ale mimo wszystko pojawi się trochę histerii.

Kłamstwo na początek

Nieco nakłamałem w poprzednim zdaniu, ale nie było to zamierzone. Żadnej historii nie chciałem dziś opowiadać tylko od razu przejść do meritum. Niestety nie da się. Po prostu nie mogę nie opowiedzieć tego, co przytrafiło mi się podczas weekendu (będzie dość dawno temu, bo jeszcze Krzycha nie było na świecie), który zapragnęliśmy wraz z Martą spędzić nad morzem. Naszym polskim Bałtykiem.

Gorący weekend

Postaram się maksymalnie sprężyć. Czwartkowy wieczór, lipiec, piękna pogoda, powstaje genialny pomysł – spędźmy gdzieś miły weekend. Przez gdzieś oczywiście chodzi o wodę. Obojętnie jaką. Jeszcze wtedy nie miałem takiego hopla na punkcie Mazur jak teraz, więc pierwsza myśl podążyła w kierunku Bałtyku. A że lata całe jeździłem do Jastrzębiej Góry i Karwii to właśnie tam postanowiliśmy udać się następnego dnia.

Plan był świetny. Realizacja również. Piątek, popołudniowa pora, samochód, wylotówka na Gdańsk, jedziemy. W okolicy Płońska pojawiły się pierwsze utrudnienia (koniec dwupasmówki) a później było już tylko gorzej. Zanim dojechaliśmy do Karwii nastała noc. Znalezienie noclegu w szczycie sezonu też łatwe nie jest, więc gdy już mieliśmy gdzie się położyć to padliśmy jak kłody na łóżko i zasnęliśmy jeszcze zanim dotknęliśmy poduszki. Sobota – kilka godzin na plaży, kolacja, spanie. W niedzielę Msza Święta, chwila na plaży i powrót do domu. Znowu w korku. Mega korku. Ten nad morze to był pikuś przy tym znad morza.

Ostatecznie nasze kalkulacje wykazały stosunek mniej więcej 2h w samochodzie do 1h na plaży. Czy warto? Nie odpowiem 😉

Dojazdy weekendowe

Tak się jakoś dziwnie składa, że duża część populacji pracuje w systemie 5 dni pracy + 2 dni wolnego. Oczywiste jest zatem, że w weekendy drogi są najbardziej zatłoczone. Nie ma wtedy na nich co prawda wielu TIRów, ale marne to pocieszenie. Kierowcy osobówek jeżdżą statystycznie gorzej a na dodatek używają CB jedynie jako nasłuchu; niezbyt są skorzy dzielić się informacjami na temat ewentualnych korków lub zaczajonych w krzakach misiaków.

Siłą rzeczy, aby dojechać w weekend w sensownym czasie do miejsca docelowego w interesie kierowcy oraz pasażerów jest opracowanie takiej trasy, aby poruszać się po drogach mniej uczęszczanych a jednocześnie nie n-tej kategorii, aby nie stracić zawieszenia podczas dojazdu.

Sprawa upraszcza się, gdy wielokrotnie podróżuje się w to samo miejsce. Każda przejażdżka jest szansą do optymalizacji trasy. A jako, że na Mazury wybywam tak często jak tylko się da, to wydaje mi się, że to jak dojechać na Mazury mam już dość dobrze opracowane. Interesują mnie przede wszystkim dojazdy do Mrągowa. Mam 3 opracowane trasy i chętnie podzielę się nimi z Wami. Zacznę od najgorszej. A co! 😉

Jak GPS przykazał

Gdzie startujemy? Ano w Wawrze, ponieważ stamtąd właśnie najczęściej ruszam. Jako, że jestem znanym orędownikiem urzędników i gorącym sercem popieram wszelkie regulacje, które są przecież zawsze wprowadzane dla naszego dobra, punkt startu umieściłem w Urzędzie Gminy Warszawa Wawer.

Dokąd jedziemy? Tam, gdzie jest fajnie. Do Mrągowa, a konkretnie do Ratusza – niech będzie konsekwentnie 🙂

Pierwsza trasa, to wybór najbardziej oczywisty a jednocześnie najgorszy.

Prosta droga z Warszawy przez Zegrze (mega korki w ciepły weekend), Serock (ma świetną obwodnicę, na końcu której stoją zwykle misiaki z radarem), Pułtusk, Różan, Ostrołękę i już dalej standardowo Kadzidło, Myszyniec, Rozogi, Spychowo, Piecki i w końcu Mrągowo.

Co złego jest w tej drodze? Pozornie nic. Mnie wkurzają tylko te elementy:

  • korek w Zielonce,
  • korek nad zalewem,
  • jednopasmówka od Serocka do Pułtuska (dalej pewnie też ale niestety nie pamiętam, gdzie się kończy),
  • liczne misiaki z radarami pomiędzy Różanem a Ostrołęką,
  • ogólnie – spory ruch w porównaniu z pozostałymi trasami.

Maków Mazowiecki

Zaczynamy podobnie jak poprzednio. Zmiany pojawią się dopiero za Pułtuskiem.

Skręcamy na Maków Mazowiecki i przemykamy bokami aż do Dylewa. Już za Ostrołęką. Ta trasa jest o niebo lepsza niż poprzednia. Mamy mniejszy ruch i omijamy kawał głównej drogi do Ostrołęki. Tniemy też po trójkącie, więc i dystans do przejechania mamy mniejszy. Niewiele – to prawda, ale zawsze coś urwiemy (ech to ciągłe dążenie do szukania oszczędności). Niemniej wciąż jest do przejechania Zegrze i Pułtusk. A tych miejsc po prostu nie lubię. Jedziemy więc z opcją numer trzy. Jak możecie się domyślić – moją ulubioną 🙂

Wyszków

Co ciekawe – jest to najdłuższa droga do pokonania. Niemniej wedle moich preferencji – ulubiona.

Skręcamy od razu za Zielonką na S8 i… ogień! Aż do Wyszkowa (około 40km) jest luźno i szeroko. Zegrze zostaje daleko z lewej strony. Za Wyszkowem zwykle pojawia się chwilowe zatwardzonko (jak mawiają tubylcy CB) a już za około 10 km łapiemy się na skręt w lewo (uwaga na motocykle!) i odbijamy w piękne lokalne drogi, które prowadzą nas właściwie aż do Ostrołęki. Dalej już to samo co zawsze.

Za co lubię tę trasę:

  • omijam Zegrze i cały weekendowy szum z zalewem związany,
  • jeśli trzeba to mogę ominąć też Zielonkę i tamtejszy korek uciekając przez Sulejówek i Wołomin aż do Radzymina (często też tak wracam),
  • na praktycznie całej trasie mam piękne widoki i niewielki ruch,
  • zwykle nie spotykam misiaków aż do Ostrołęki,
  • jadąc bez przerwy i nie szalejąc zanadto można tę trasę zrobić w 3h w niedzielę wieczorem (oczywiście wracając do Warszawy).

Problem

Tak jest jeden problem, którego rozwiązania jeszcze nie znalazłem. A mianowicie co zrobić za Ostrołęką? Czy są jakieś sensowne objazdy głównej trasy nie wymagające samochodu terenowego a przy okazji faktycznie przyspieszające tę podróż? Jak na razie nie znalazłem takowej opcji. Jeśli ją znasz to super. Opisz ją proszę w komentarzu. Skorzystam na tym wtedy nie tylko ja.

Na koniec hicior, który odkryłem dopiero niedawno – niestety nie pamiętam tego, kto uświadomił mnie, że istnieje ten utwór. Bardzo go za to przepraszam i wzywam, aby się okazał

 

Powodzenia i szerokości!

Jeśli Ci się spodobało to zapraszam na mój fanpejcz

Wbijam na fejsa

 

Comments

comments

Pin It on Pinterest

Przekaż dalej

Udostępnij ten post znajomym (rzecz jasna jeśli uważasz, że warto)

Zapraszam do newslettera

Chętnie poczytam, co napiszesz

FreshMail.pl
 

Zapraszam do newslettera

Chętnie poczytam, co napiszesz

FreshMail.pl