Zaznacz stronę

Jako dzieci uczymy się jak żyć. Tego, co dobre, tego, co złe. Co należy robić a czego lepiej nie. Chłoniemy też pewien obraz rzeczywistości kreowany przez nauczycieli, rodziców, babcie, dziadków i innych dorosłych, którzy chętnie dzielą się z nami swoimi radami. Pokazując nam przyszłość, chcą uchronić nas przed wysiłkiem, wyrzeczeniami, niepowodzeniami oraz wszelkim możliwym cierpieniem. Jeśli dołożymy do tego jeszcze niechęć dorosłych do wciągania dzieci w tematy finansowe to otrzymujemy dość wybuchową mieszankę dotyczącą wymarzonej przyszłości.

Marzenia

Szczyt marzeń to pewny etat na państwowej posadzie. Najlepiej gdzie w urzędzie czy innym ministerstwie. Korpo omijamy szerokim łukiem, bo późno kończy się pracę a człowiek się wypala po kilku latach.
Własny biznes to już niekiedy marzenia wyższego poziomu. Niezbyt to moralne działanie, bo przecież każdy przedsiębiorca to wyzyskiwacz ludu pracującego.
Niemniej jednak taki biznes to marzenie. Każdy prywaciarz, gdy już tych biednych ludzi wyciśnie jak cytryny to już tylko prezesuje, jeździ Mercedesem i chodzi na firmowe, suto zakrapiane obiady. Proste i fajne.
Inwestor – spekulant. Temat niegodny zainteresowania. Dostaje taki cynk z rządu, kupuje akcję za złotówkę a za tydzień ma sto milionów. A przecież się nie natyrał.

Zgadza się nieco?

MOC Poland

Okazuje się że nie do końca
Przez ostatnie trzy dni podczas szkolenia MOC Poland przeszedłem prawdziwe pranie mózgu. Ale pozytywne 🙂

Udało mi się zostawić bieżączkę zespołowi (wielkie dzięki – odciążyliście mnie znakomicie!) i dzięki temu mogłem naprawdę skupić się na szkoleniu. A było na czym.
Teraz już wiem, że ten wstrętny przedsiębiorca, o którym była mowa poprzednio, to jedynie wierzchołek góry lodowej.
Właściwe zbudowanie firmy od samego początku, zaplanowanie drogowej mapy finansowej czy wyznaczenie kamieni milowych jej rozwoju nie powinno być końcowym celem działania przedsiębiorcy. Owszem, bez tego firma nie będzie dobrze funkcjonować, ale jeśli tylko na tym skończymy planowanie to firma może i rozwinie się dobrze, ale nigdy nie wejdzie na wyższy poziom czyli na giełdę. A w zasadzie tworzenie firmy bez takiego założenia nie do końca ma sens, ponieważ marnuje mozolnie budowany potencjał.

Co z tego wynika?

Dużo pracy. A będąc nieco bardziej precyzyjnym ogrom pracy.
Ponowna analiza tego, co jest, modyfikacja struktury, cięcie jej na warstwy, nowe, nieco inne cele, modyfikacja modelu, uodpornienie na błędy i… do boju!
Najważniejsze, co musi się wydarzyć to zmiana postrzegania własności i otwarcie się na współdzielenie przeróżnych zasobów. A to już zmiana mentalna.
Oj będzie się działo!

PS. Kolejne spotkanie MOC Poland już jesienią.

Comments

comments

Pin It on Pinterest

Przekaż dalej

Udostępnij ten post znajomym (rzecz jasna jeśli uważasz, że warto)

Zapraszam do newslettera

Chętnie poczytam, co napiszesz

FreshMail.pl
 

Zapraszam do newslettera

Chętnie poczytam, co napiszesz

FreshMail.pl