Zaznacz stronę

Jak zrobić z ZOO przedsięwzięcie dochodowe i warte setki milionów? Nie mam pojęcia. To znaczy, nie miałem, dopóki nie usłyszałem historii człowieka, któremu udało się ten cel osiągnąć.
Czy możliwe jest zbierając śmiecie jednocześnie pomagać setkom rodzin i jeszcze na tym zarobić całkiem pokaźne kwoty? Okazuje się, że tak.
Jak tego dokonać?
Przede wszystkim zmieniając sposób myślenia. Należy wyjść mocno poza utarte schematy, otworzyć się na dzielenie biznesem z innymi i… poznać mechanizm kapitałowy, który wśród przedsiębiorców nie jest wciąż zbyt dobrze znany a już na pewno niezbyt często używany.

O co chodzi?

Każdy biznes składa się z dwóch elementów składowych, które wzajemnie doskonale się uzupełniają.
Jednym z nich jest mechanizm rynkowy – to ten, który powoduje, że nasza firma zdobywa pozycję na rynku czyli dobry produkt, sprawny zespół, aktywna sprzedaż, działania PRowe, marketingowe itp.
Większość małych i średnich firm porusza się właśnie w tym obszarze. Nierzadko robi z resztą fenomenalne wyniki dowożąc świetny produkt, który zaspokaja potrzeby tysięcy ludzi.
Druga składowa to mechanizm kapitałowy. Mechanizm ten jest nadbudową na dobrze działający biznes. Praca nad rozwojem firmy opiera się wciąż na ciągłym doskonaleniu modelu biznesowego, ekspansji na nowe rynki oraz rozbudowie i porządkowaniu struktur organizacyjnych. Cały wic polega na tym, aby ten rozwój współtworzyć z innymi a nie silić się na samodzielność. I wykorzystać do tego celu finansowanie udziałowe pozyskane z rynku a nie powszechnie stosowane w ramach mechanizmu rynkowego finansowanie długiem. Dzięki temu możemy rozwinąć biznes do międzynarodowego poziomu kilkadziesiąt razy szybciej niż w sposób organiczny. Dzięki temu możemy działać szybciej, śmielej i zapraszać do działania większych i bardziej doświadczonych partnerów. I to właśnie mechanizm kapitałowy odpowiednio użyty umożliwia tak spektakularne działanie jak we wstępie do niniejszego wpisu. I jak Uber. I jak facebook. I jak google. I jak wiele, wiele innych 😉

Skąd o tym wiem?

Zdaję sobie sprawę z tego, że wyskakuję nieco jak filip z konopi z takimi spostrzeżeniami. Nie jestem przecież właścicielem miliardowego biznesu, ani nawet biznesu wielomilionowego o zasięgu globalnym. Cóż mogę powiedzieć… jeszcze nie jestem 😉
Powyższe rewelacje przekazuję Wam dzięki dr. Wongowi, którego miałem okazję poznać i posłuchać w lipcu zeszłego roku na pierwszym w Polsce szkoleniu Miracles of Capital (później będę pisał o MOC Poland). Wrażenia z tamtego spotkania opisałem tutaj: LINK
I nie, nie chodzi tutaj o szkolenie „jak zostać milionerem w weekend” tylko raczej o to „jak nie zmarnować potencjału swojej firmy i zbudować markę o zasięgu globalnym”. I nie w weekend tylko w kilka lat. I nie leżąc plackiem tylko ciężką pracą.
Co ciekawe, jest to pierwsze szkolenie, na które mam ochotę iść po raz kolejny. Co prawda niespecjalnie mam teraz wyjście, ponieważ od stycznia 2017 Pracownia Synergii jest współorganizatorem tych imprez, niemniej jednak każdy kolejny raz powoduje, że dostrzegam rzeczy, których wcześniej nie widziałem. Jak dla mnie bomba 🙂
Po tym szkoleniu w głowie zostaje taki niepokój, że ciężko zasnąć. Umysł zaczyna widzieć przeróżne rozwiązania pozornie nierozwiązywalnych problemów. Pojawiają się pomysły, o których dotąd nie śmiałem myśleć.
Poniżej wrzucę Wam kilka myśli, które w dość znaczny sposób opanowały teraz moją głowę.

Aspiracje

Co chcesz robić w przyszłości? – pracować w korpo, dobrze zarabiać, jeździć na wakacje dwa razy w roku, mieć dom i samochód. Dobrze strzelam, że to są najczęstsze aspiracje absolwentów większości szkół wyższych w Polsce?
Co stało się z naszymi dziecięcymi marzeniami – polecieć w kosmos (czyli dokonać czegoś wielkiego), zostać strażakiem lub żołnierzem (czyli bohaterem) lub być pilotem czy stewardessą (czyli przemierzać świat i przeżywać przygody)?
Nie mam pojęcia – choć najpewniej obwiniałbym tu nieco edukację oraz domy rodzinne, w których powyższe schematy są często powielane.
A to właśnie nasze aspiracje są tym, co pozwala nam się rozwijać i dokonywać rzeczy wielkich. To to, do czego dążymy. To to, o czym śmiemy marzyć.
Rzeczy, które jeszcze dekadę lub dwie temu wydawały się eksponatami z filmów science – fiction dziś są przez nas używane na co dzień. Nie stworzyłby ich nikt, kto nie miał wysokich aspiracji i ogromnej wizji przyszłości.
Dochodzimy tutaj do istotnego hasła przewodniego szkolenia MOC Poland – „Załóżmy, że wszystko jest możliwe” – co wtedy byś zrobił ze swoim życiem, ze swoją firmą, ze swoją przyszłością?
Tylko przy takich założeniach jesteśmy w stanie dokonać rzeczy wielkich.
Bardzo fajnie koncepcję aspiracji opartą o mowę pogrzebową opisał Maciek Gnyszka – TUTAJ

Ludzie

Jak czujesz się w piątkowy wieczór? A jak w niedzielny?
Kiedy czujesz radość, podniecenie? Czy tylko w piątek?
Rozchodzi się o to, abyś podniecenie czuł również w niedzielę wieczorem na myśl o kolejnym fascynującym tygodniu pracy i nowych wyzwaniach. Rzadkie to, prawda?
Z czego wynika taki stan rzeczy?
Przede wszystkim z tego, że część z nas nie zajmuje się tym, czym powinna. Czyli pracuje w permanentnej kontrze do swoich naturalnych talentów. O tym pisałem tutaj – LINK.
Ważna jest też atmosfera w pracy. Ważne jest to, czy szef traktuje ludzi jak fornali i zagania ich batem do roboty szantażując przy każdej możliwej okazji, czy może jest jednak nieco inaczej.
Dlaczego to jest ważne?
Ano dlatego, że ludzie są ogromną wartością i to dzięki nim można budować biznes, rozwijać go i robić dobre rzeczy (złe niestety też, ale tym akurat nie będę się zajmował).
To ludzie powodują, że każde pokolenie jest mądrzejsze od poprzedniego.
To ludziom przekazujemy nasze najlepsze praktyki, nasze doświadczenia, naszą wiedzę. To ludzi uczymy tego, w czym jesteśmy najlepsi.
Dlatego warto pracować z najlepszymi i nie mieć kompleksów, że zatrudniamy pracownika, który jest od nas lepszy. Tak właśnie powinno być!
A skoro jesteśmy już przy temacie pracowników, to zdecydowanie warto dostrzec różnice międzypokoleniowe. Każde nowe pokolenie ma nieco inne potrzeby, nieco inne przyzwyczajenia i co innego jest dla niego ważne.
Pamiętacie wywiad Simona Sinka o przywództwie?

Cały wywiad jest fascynujący, natomiast w odniesieniu do tego wpisu zwłaszcza fragment dotyczący millenialsów i ich potrzeb i aspiracji związanych pracą oraz o naszej (przedsiębiorców) odpowiedzialności za nich:

Co z tego wynika?
Ano to, że jeśli ktoś przyjdzie do nas dla kasy, to i dla kasy pójdzie dalej. Nasza firma musi tworzyć jakąś wartość nie tylko dla klientów, ale też (a może przede wszystkim?) dla zespołu. Gdy on będzie zmotywowany i zauważy sens swojej pracy, to jest całkiem spora szansa, że zauważy to też klient.
A to już prosta droga do sukcesu.

Zosia samosia

W naszej polskiej mentalności jest coś, co zabrania albo przynajmniej utrudnia nam dzielenie się naszą wiedzą, doświadczeniem oraz na pewno naszym biznesem. Obawiam się, że duża część polskich przedsiębiorców woli mieć 100% udziałów w przedsięwzięciu wartym 3 miliony niż 5% udziałów w przedsięwzięciu wartym 3 miliardy. Dołóżmy do tego przyzwyczajenie, że wszystko musimy zrobić sami, w końcu każdy inny zrobi to gorzej, i mamy pełen obraz całkiem sporego problemu.
Co było dla mnie mocno odkrywcze, to fakt, że nie musisz lubić kogoś z kim współpracujesz. Wystarczy abyście mieli wspólny cel. Ciężko mi do tej myśli przywyknąć.

Let go

Ostatnim motywem, którym dziś się z Wami podzielę jest kwestia odpuszczania. Zostawiania spraw za sobą.
Kwestia ta dotyczy m.in. perfekcjonizmu. Jak już wiemy dzięki Maćkowi (LINK) jest chorobą. Dlatego warto z nim walczyć. Choćby w tak, żeby dać sobie nieprzekraczalny termin na zrobienie czegoś (np. wpisu na blogu 😉 i choćby się waliło i paliło, to to postanowienie dowozimy do mety. Co z tego, że będzie nieperfekcyjne. Jak mawiał gen.Patton:

„Dobry plan zrealizowany teraz jest lepszy, niż perfekcyjny plan zrealizowany w za tydzień”.

Ja zamierzam w tej materii wyrobić sobie pożądany nawyk odnośnie kilku postaw. Może nie będę do tego celu używał prądu, jak sugerowałem tutaj: LINK, ale użyję do tego celu apki przypominajki: LINK, co gorąco polecam i Wam.
Druga rzecz związana z odpuszczaniem, to rozpamiętywanie. I to zarówno rozpamiętywanie krzywd pokoleniowych (pamiętacie Kargula i Pawlaka?) jaki utraconych możliwości (och, gdybym tylko w zeszłym roku zrobił to czy tamto!).
Zasadniczo żadne z powyższych nie przybliży nas do żadnego celu (chyba, że celem jest zgnuśnienie, rozbicie rodziny i utrata wszelkich znajomych), więc szkoda na to czasu.
Nie zastanawiajmy się zbyt długo nad tym, na co nie mamy wpływu, nie rozpamiętujmy porażek, wyciągnijmy z nich wnioski i odpuśćmy żale. To zdrowe dla psychiki.

Co dalej?

Budujmy więc globalne biznesy, aspirujmy wysoki i zobaczmy się na kolejnej edycji MOC Poland – już w czerwcu.
Sięgnij po więcej informacji tutaj: LINK i wpadnij na nasz facebookowy fanpage: LINK

Comments

comments

Pin It on Pinterest

Przekaż dalej

Udostępnij ten post znajomym (rzecz jasna jeśli uważasz, że warto)

Zapraszam do newslettera

Chętnie poczytam, co napiszesz

FreshMail.pl
 

Zapraszam do newslettera

Chętnie poczytam, co napiszesz

FreshMail.pl