Zaznacz stronę

„Jaki jest wyróżnik Pana firmy?” – pada sakramentalne pytanie
„U nas Klient obsługiwany jest wyjątkowo, traktujemy go indywidualnie, mamy świetną obsługę Klienta” – zwykle pada odpowiedź recytowana z chirurgiczną precyzją.

Tyle, że to są deklaracje. Co się dzieje, gdy powiesz „sprawdzam”?
Przykłady – to lubię najbardziej 🙂

Koszulka

Zacznę z grubej rury. Poszukam wśród niedoścignionych amerykańskich wzorców.
Jakiś czas temu zamówiłem u hamerykańców dwie koszulki. Dla Krzycha i dla mnie. Takie same. Miały dotrzeć za miesiąc – taka była deklaracja sprzedawcy. Opłaciłem i czekam. Po dwóch dniach dostałem maila z informacją,  że towar wypłynął. Ok. Zgodnie z planem.

Na tym niestety plan się skończył. Ostatecznie nigdy tych koszulek nie zobaczyłem. Niemniej na tym nie koniec historii.
Po upływie terminu, w którym koszulki miały do mnie dotrzeć, do sprzedawcy poszedł mail w klimacie: „Hej chłopaki, miałem mieć koszulki, ale ich nie mam. Wiecie może co się dzieje?”.
Odpowiedź mnie nieco zaskoczyła. Brzmiała mniej więcej tak: „Cześć, koszulki wysłaliśmy miesiąc temu. Jeśli jeszcze nie doszły to niedobrze, właśnie pakujemy kolejne, jutro wysyłamy. Jeśli dotrą obie paczki, to baw się dobrze. See ya”.
Kurde, nawet nie pomyśleli, że mogę być naciągaczem? Jak to jest? Opłaca się tak?
Aha – druga partia dotarła już na czas. Pierwsza musiała zaginąć gdzieś w boju.

Komputer

Teraz nasze krajowe poletko.
Miałem ostatnio wątpliwą przyjemność zamawiania nowego komputera stacjonarnego. Jako, że w temacie sprzętowym już jakiś czas temu nie jestem na bieżąco to postanowiłem poprosić o radę – doradcę.

Jakie było moje zdziwienie, gdy doradca nie dość, że przygotowywał specyfikację pod konkretne potrzeby prawie miesiąc, to na koniec zaproponował… to co ma w sklepie najdroższego. Zastanawiam się tylko po co czekał na to aż miesiąc.
Chwała Bogu mam w rodzinie kumatych ludzi – doradca rodzinny się znalazł. Gdy już wiedziałem co miałem kupić, zamówienie złożyłem przez morele.net (kiedyś kupiłem u nich pralkę, która do tej pory działa bez zarzutu, więc czemu nie powtórzyć wyczynu). Niestety tutaj nastąpiła kolejna klapa. Zamówienie zrealizowane zostało po miesiącu od jego złożenia. Najpierw okazało się, że nie było wszystkiego, co zamówiłem (a przecież zamawiałem online, więc połączenie ze stanami magazynowymi powinno być aktualne), więc z części zamówienia po prostu zrezygnowałem.

Po kolejnych dwóch tygodniach oczekiwania okazało się, że nie da się zrealizować mojego zamówienia ze względu na zbyt mało gniazd na dyski na płycie głównej.

OK – moje niedopatrzenie. Poprosiłem o rekomendację innej płyty.

Minęło kolejne kilka dni (ostatecznie znowu rodzina pomogła). Dostałem komunikat – „jutro wysyłamy”.

Dwa dni po „jutro” dzwonię i pytam co dzieje się z moim zamówieniem. „Brakuje 30 zł” słyszę odpowiedź. Sęk w tym, że nikt nie przekazał mi w żadnej formie, że należy coś dopłacić.

Na szczęście na moje zaskoczenie wyrażone dość dobitnie Pani z morele zaproponowała, że poszuka tych 30 zł w rabatach za inne elementy zamówienia (BTW – zamówienie całkiem spore). Udało się. Przynajmniej tyle. Paczka dotarła.

Co prawda dzień później niż miała dotrzeć i o godzinie 11, mimo że dopłaciłem za transport pomiędzy 18-21, ale kto by już o takich pierdołach myślał.

A czy pisałem już, że faktury nie ma w paczce i że o nią znowu będę musiał powalczyć? Także morele.net dziękuję, ale już więcej raczej nie skorzystam.

Przy okazji – szykuje się kolejne zamówienie dość sporego zestawu – czy ktoś może ma godny polecenia sklep ze sprzętem komputerowym? Najlepiej w Warszawie, aby w razie W można było osobiście pofatygować się do sprzedawcy.

Spódniczka

Na drugim biegunie są czasem (choć nie zawsze) małe firmy, zatrudniające kilka osób, produkujące dobra bardzo wyspecjalizowane. Takim przykładem może być Pani Anna, która produkuje spódniczki dla małych baletnic. Dziewczynki są zachwycone różem i tiulem (chyba tak to się nazywa) a rodzice jakością wykonania, atrakcyjną ceną (jak na tak dobrą jakość) oraz właśnie obsługą Klienta.

Rzecz działa się dość niedawno. Potrzebowaliśmy zakupić w ramach prezentu jedną spódniczkę dla mini baletnicy. Oczywiście jak to często bywa obudziliśmy się w ostatniej chwili, w wakacje. Pani Anna poinformowała nas, że niestety nie da rady wyrobić się we wskazanym terminie, ponieważ sama wybiera się na wakacje. A jako, że szyje te sukienki osobiście to w czasie jej nieobecności po prostu nie będzie komu tego dzieła dokonać.

Początkowo lekko się załamaliśmy, ale po chwili doszliśmy do wniosku, że przecież można Panią Annę poprosić o ostatni wysiłek przed wakacjami (w końcu jest panią swojego czasu jako przedsiębiorca) i sprawienie radości małej baletnicy. Argumentacja trafiła, Pani Anna stanęła na wysokości zadania, przysłała nam wspaniałą spódniczkę i wyjechała na wakacje spełniając marzenie Oli. Bardzo dziękujemy!

Takich historii mogę opowiedzieć dużo więcej. Już teraz na myśl przychodzą mi cztery: o jubilerze, dostawcy hostingu, wypożyczalni sprzętu mobilnego oraz mechaniku samochodowym (chociaż akurat o Panu Darku już pisałem)
Obsługa Klienta to coś, co od lat w USA jest naturalne (przynajmniej tak mówią), a my wciąż nad tym musimy ostro pracować i większość firm niestety znacznie od wymarzonych standardów odbiega. Dlatego w Pracowni Synergii stawiamy duży nacisk właśnie na obsługę Klienta. I nie tylko, gdy jest pięknie i wszystko idzie po naszej myśli. Wtedy jest łatwo 😉

Jeśli Ci się spodobało to zapraszam na mój fanpejcz

Comments

comments

Pin It on Pinterest

Przekaż dalej

Udostępnij ten post znajomym (rzecz jasna jeśli uważasz, że warto)

Zapraszam do newslettera

Chętnie poczytam, co napiszesz

FreshMail.pl
 

Zapraszam do newslettera

Chętnie poczytam, co napiszesz

FreshMail.pl