Zaznacz stronę

Miałem napisać nieco o wrażeniach z ostatniego szkolenia z dr Wongiem z Miracles of Capital. Zrobię to jednak później.
Zamiast tego podzielę się nieco doświadczeniami ostatnich kilku tygodni. Doświadczeń nie tylko moich, ale i ludzi z mojego otoczenia. I ich kontrahentów.

Ustalenia – ważny fundament

W handlu i usługach zwykle jest tak, że jeśli coś zamawiamy, to za to płacimy. Niby proste i oczywiste.
Co ciekawe – nie zawsze.
Jak to jest? Możecie spytać.
Otóż wyobraźmy sobie sytuację, w której Wykonawca (nazwijmy go Jerzym) wykonuje jakiegoś rodzaju usługę dla Zleceniodawcy (tego z kolei nazwijmy Ziemowitem).
Przed wykonaniem zlecenia Jurek i Ziemek ustalają zasady, według których zlecenie zostanie wykonane. Następnie ustalają kwotę za które zlecenie będzie wykonane i termin, w którym płatność będzie wykonana.
Wszystkie ustalenia gotowe – można zacząć pracę.

Co dalej?

Jurek działa i po założonym czasie ma gotowe zlecenie. Przekazuje je następnie Ziemkowi, przekazuje fakturę i czeka na płatność.
Czy jak do tej pory wszystko po bożemu?

Błędy i przeoczenia – ludzka rzecz

Scenariusz najbardziej popularny – Ziemowit płaci za wykonane zlecenie. End of story.
Scenariusz, który w różnych modyfikacjach pojawił się ostatnio wśród znajomych.
Ziemowit nie zapłacił. Wyleciało mu to z głowy (zakładamy brak celowego działania).
Jurkowi też sprawa z głowy wyleciała. Zajął się innymi sprawami.
Oczywiście US nie zapomniał. Jurek podatki zapłacił. Dostawcy też swoje wzięli.
W końcu Jurek zorientował się, że Ziemek nie zapłacił faktury, zapłacić niepełną albo jeszcze jakieś inne cuda miały miejsce.
Co więc robi Jurek – kontaktuje się z Ziemkiem i kulturalnie przypomina o płatności.
Co na to Ziemek?
Jasne, już płacę. Zapomniałem. Przepraszam.
Otóż nie – tak to wygląda tylko w filmach dla grzecznych dzieci.
Ziemek ściemnia. Twierdzi, że to było dawno. Że budżet się wyczerpał. Że myślał, że to bonus za dobrą współpracę. Że przecież faktura wystawiona była pierwszego kwietnia, więc to chyba Prima Aprilis. Że Boże Narodzenie było w okolicy, więc potraktował wykonanie pracy jako prezent dla niego z tej wyjątkowej okazji.
No błagam, ile można?!

Efekt jest taki, że stosunkowo niedawno pisany wpis o tym, że nie tracę wiary w ludzi traci na aktualności.
A tego bym nie chciał.

Comments

comments

Pin It on Pinterest

Przekaż dalej

Udostępnij ten post znajomym (rzecz jasna jeśli uważasz, że warto)

Zapraszam do newslettera

Chętnie poczytam, co napiszesz

FreshMail.pl
 

Zapraszam do newslettera

Chętnie poczytam, co napiszesz

FreshMail.pl