Warning: A non-numeric value encountered in /home/chlopaki/domains/tomaszciosek.pl/public_html/wp-content/themes/Divi/functions.php on line 5852
Zaznacz stronę

Co czytać, czy czytać czy też może nie czytać a na przykład oglądać albo dać się ponieść ułańskiej fantazji i olać wszelkie sposoby zdobywania wiedzy teoretycznej?
Opinii na te tematy jest pewnie więcej niż opiniodawców. Choćby z tego powodu, że podejście do spraw związanych z motocyklową edukacją zmienia się wraz z ilością przejechanych kilometrów i stanem emocjonalnym autora opinii.
Opowiem zatem nieco więcej o przypadku znanym mi najlepiej – a mianowicie o sobie.
Jestem człowiekiem prostym i lubię wiedzieć czy to, za co się biorę mnie nie zabije. Ewentualnie co zrobić, aby to ryzyko zminimalizować.
Zatem do sprawy motocyklowej na początku swojej przygody (a nawet nieco wcześniej) poszedłem mocno zachowawczo i bez mocnej podbudowy teoretycznej nie miałem ochoty testować cierpliwości mojego anioła stróża.
A że wszystko zaczęło się długo zanim w ogóle przyszło mi do głowy, że w końcu wsiądę na motocykl, to lektura wydawała się najbardziej sensownym rozwiązaniem.
Na początku szukałem wrażeń w motocyklowych czasopismach. I faktycznie tam te wrażenia znalazłem. Polecam gorąco czytanie wszelkich gazetek w długie zimowe wieczory, gdy o wycieczce motocyklowej można jedynie pomarzyć. Same gazetki jednak nie wystarczą.
Aby jednak dowiedzieć się czegoś więcej i zrozumieć jak działa fizyka motocykla (tak – to też jest istotne, aby wiedzieć dlaczego to cholerstwo skręca w prawo gdy ma kierownicę obróconą w lewo) oraz jakie są częste błędy kierowców warto sięgnąć do literatury fachowej. Efektem ubocznym lektury będzie wiedza o tym jak jeździć, aby się nie zabić – a to wydaje się dość istotną informacją.

Koła nie odkryję, jeśli powiem, że warto zacząć od książki Davida L. Hough „Motocyklista doskonały”.

Książka zaczyna się historią śmiertelnego wypadku, wiec wiadomo, że dalej też będzie grubo.
I jest.
Zebrane tam informacje teoretyczne wsparte są przykładami oraz ilustracjami. Autor sam dochodził do wielu wniosków racjonalizatorskich, dzięki czemu czytelnik nie musi koniecznie testować parametrów ścieralności własnej skóry, a skorzystać z jego gotowych porad i z jazdy czerpać jedynie radość.

Jeśli komuś będzie mało zaprezentowanych przypadków albo poczuje niedosyt opisów specyfiki jazdy miejskiej to polecam kolejna książkę pana Davida: „Strategie uliczne”.

Autor zebrał tam taką ilość niefortunnych zdarzeń, które późnej szczegółowo przeanalizował, że wydaje się niemożliwe, aby jeden osobnik mógł ich wszystkich doświadczyć. Fajnie jednak wiedzieć, co może się przydarzyć na miejskich ulicach. I znowu – nie testując wytrzymałości własnej skóry.
Jeśli po przeczytaniu tych dwóch lektur nadal będziecie mieli ochotę na motocykl to znaczy ze czas na porządny kurs 🙂
Później już tylko z górki. David w swojej twórczości popełnił jeszcze książkę „Motocyklista doskonały Droga do mistrzostwa II”, gdzie o jeździe traktuje już w sposób bardziej zaawansowany.

Warto też obejrzeć kilka filmów. Przede wszystkim „Twist of the wrist II”  i nabrać ochoty na poprawienie swoich umiejętności.

Na deser warto zobaczyć „Fastest” opowiadajacy o moto gp i zmaganiach Valentino Rossi ze swoimi kumplami z teamu oraz wszelkie filmy z tt isle of man. Ci wariaci sa niesamowici 🙂
Polecam też subskrypcję youtubowego kanału użytkownika http://www.youtube.com/user/rnickeymouse, który pokazuje przeróżne wypadki na Mulholland Drive i część z nich analizuje.

Miłej lekruty i lewa w górę!

Comments

comments

Pin It on Pinterest

Przekaż dalej

Udostępnij ten post znajomym (rzecz jasna jeśli uważasz, że warto)

Zapraszam do newslettera

Chętnie poczytam, co napiszesz

FreshMail.pl
 

Zapraszam do newslettera

Chętnie poczytam, co napiszesz

FreshMail.pl