Zaznacz stronę

Pijesz spokojnie herbatę, czytasz książkę. W pewnym momencie z sąsiedniego pokoju słyszysz płacz dziecka.

„Aha – obudził się”.

Odstawiasz książkę i herbatę, wstajesz z fotela i wchodzisz do pokoju niemowlaka (podpowiem – to taki dzieciak, który nie ma jeszcze roku). Potykasz się o super nowoczesne, edukacyjne, rozwijające, migoczące, grające, świecące, skaczące zabawki. Robiące wszystko, co tylko mogą robić zabawki albo nawet ciut więcej.

W końcu udaje Ci się podejść do łóżeczka. Odkrywasz jedną kołderkę (jakże piękny wzór – bez niej na pewno maluszek się nie wyśpi), okrywasz drugą kołderkę (ta ma najnowsze włókna antyalergizujące dziedzica, więc jak można bez niej funkcjonować?!). Przesuwasz kilka pluszaków (to prezenty od wujka, babci, cioci, szwagra, brata, więc bez nich dzidziuś na pewno się nie wyśpi) i w końcu dostrzegasz malutką główkę uśmiechniętego bobasa.

Wyciągasz go z łóżeczka (takiego jak ma najmłodsza mama, która niedawno tańczyła z gwiazdami) i przechodząc do najnowszej szafki z przewijakiem wykonanym z egzotycznego drewna pozyskanego ze stuletniego baobabu w procesie ręcznej obróbki, której tradycja sięga pierwszego zlodowacenia.

Gdy już pupsko jest suche i pachnące a bobas zawinięty w pieluszkę, sięgasz do szafeczki (to samo drewno z tego samego baobabu) po wyszukany ciuszek z najnowszej kolekcji promowanej przez uśmiechnięte celebrytki. Po otwarciu szafeczki… ubranka wysypują się na podłogę. Jest ich tam od cholery! Nie przeszkadza to jednak w kupowaniu nowszych, piękniejszych, bardziej uśmiechniętych. To nic, że dzieciak wyrośnie z większości z nich zanim je założy. Jest pięknie 🙂

Znany scenariusz?

Mam nadzieję, że nie. Mam wrażenie, że opisany powyżej model działania jest mimo wszystko dość popularny wśród niektórych rodziców (zwłaszcza przy pierwszym dziecku), ich babć i całych rodzin.

Najciekawsze jest to, że model ten nie przestaje obowiązywać w momencie, gdy niemowlak staje się mowlakiem. Chęć obsypywania dziecka wszystkim nie maleje. Zmieniają się jedynie przedmioty, które dostaje. Od ubranek przez zabawki, gry komputerowe, komórki, rowery, komputery, kamery, drony, samochody – apetyt rośnie w miarę jedzenia (i wieku).

Nie znaczy to oczywiście, że dziecku nie należy nie należy kupować żadnych prezentów. Wręcz przeciwnie. Fajnie jednak jest, aby prezenty nie spowszedniały i były zawsze czymś wyjątkowym, za co dziecko zawsze dziękuje, a nie czymś czego oczekuje.

Co kupować?

A co kupować, gdy już mamy jakąś okazję? Prezenty powinny według mnie mieć jakiś sens. Nie chodzi tylko o to, aby coś (czyt. cokolwiek) dać i mieć temat odbębniony. Fajnie jest dobrać prezent dopasowany do zainteresowań a idealnie pragnień osoby obdarowywanej. Sprawa jest dość trudna jeśli nie znamy zbytnio tego szczęśliwca lub nie mamy zbyt wiele czasu na odpowiednie poszukiwania prezentu.

Cóż – wtedy zostaje właśnie „cokolwiek”. Ale to już temat na oddzielny wpis. Albo nawet nie – ten temat wpisu nie wymaga. Po prostu idziemy do jakiegokolwiek sklepu po drodze na imprezę (wtedy zwykle wręcza się prezenty) i kupujemy owo cokolwiek. Koniec porady 🙂

A co jeśli jednak chcielibyśmy kupić coś fajnego? Ruszamy z konkretami.

Zacznijmy od najmłodszych. Na warsztat jadą…

Niemowlaki

Zabawki – żarty na bok. Niektóre zabawki są naprawdę fajne. Dopasowane do wieku pozwalają stymulować dziecko i rozwijać jego umiejętności.

Mata edukacyjna

Niektóre dzieci potrafią spędzić tam naprawdę sporo czasu. Niestety nie moje 🙂 Bobasy smyrają rączkami przeróżne zwierzaki, lusterka i inne szelesty. Mają z tego frajdę, poznają różne faktury materiałowe i przy okazji mają delikatną izolację od podłoża.

Książeczka

Tego towaru też jest sporo na rynku. Przeróżne książeczki dopasowane do wieku. Mega fajna jest książeczka z wydawnictwa Dwie Siostry – „Księga dźwięków”. Kupa śmiechu przy naśladowaniu przeróżnych dźwięków a przy tym okazja do spędzenia z maluchem sporej ilości czasu na kolanach

Mowlaki

Dla tych nieco starszych jest nawet więcej ciekawych możliwości.

Zabawki do pchania

Gdy młodziak umie już chodzić świetne są pchacze (czy jak je tam sprzedawca nazywa) wszelkiej maści. Według mnie najfajniejsze są drewniane stwory kłapiące podczas chodzenia gumowymi łapkami. Już kilka takich kupiliśmy maluchom. Zarówno swoim jak i cudzym. Niestety sklep, w którym kupujemy nie ma swojej wersji elektronicznej. Wpadajcie do Warszawy na ul. Gagarina, prawie przy skrzyżowaniu z Belwederską. Super drewniane zabawki. Niemniej aby przyjętej zasadzie uczynić zadość linkuję do zabawki do pchania w sklepie elektronicznym. Nie jest to co prawda drewno, ale ujdzie i siary nie będzie 🙂

Wozidła

Niezależnie od płci dzieciaki uwielbiają jeździć na czymś. Zwykle są to przeróżne samochody, słonie, hipopotamy, psy i inne dziwne ustrojstwa. Wspólną cechą rzeczonych jest możliwość napędzania ich siłą mięśni dziecka. Maluchy zwykle są zachwycone a z biegiem czasu opanowują sztukę sprawnego i bardzo szybkiego  unikania kraks ze ścianami. Niekiedy dochodzą do perfekcji nawet w drifcie tymi urządzeniami, czym spędzają sen z powiek rodziców 🙂

Przedszkolaki

Dzieciaki w wieku 3+ są już bardziej kumate. Potrafią werbalizować swoje potrzeby i marzenia. Są też głośne i zwykle bardzo ekspresyjne. Dużo biegają, wszędzie jest ich pełno. Tzn nie wszystkie tak robią, ale z tych które poznałem robi to zdecydowana większość. To tak, aby określić grupę docelową dla tych, którzy nie mają pojęcia jak zachowują się dzieci.

Aha – warto pamiętać, że dzieci mają rodziców. I jeśli chcecie kupić tym dzieciom prezenty, które są bardzo hałaśliwe lub mocno uciążliwe (np. taka ciastolina, mimo że genialna i dzieciaki ją uwielbiają to wpędza wielu rodziców w stany przedzawałowe) to zastanówcie się mocno nad tą koncepcją 🙂

Markery do wanny

Dzieciaki lubią pisać, rysować i malować właściwie wszędzie. Sęk w tym, że nie wszędzie mogą i nie wszędzie im się na to pozwala. Ja zawsze miałem ochotę na malowanie w wannie. Zarówno samej wanny jak i otaczających ją płytek na ścianie. Teraz jest już taka możliwość. Markery piszą po wszystkim co jest w zasięgu rączki dziecka a stworzone arcydzieła można w łatwy sposób zmyć. Jak dla mnie bomba. W ogóle – zabawa w wannie to frajda chyba dla każdego dzieciaka. Jest ona doskonałym lekarstwem na nudę czy nerwy. U nas działa 🙂

Rowerek biegowy

Gdy malec zaczyna już sprawnie poruszać się na dwóch kończynach (a przedszkolak to już ma bardzo dobrze opanowane) to czas na wyższy stopień wtajemniczenia i pierwsze próby z rowerem. Świetnym wynalazkiem jest rowerek biegowy. Dziecko ćwiczy równowagę a jednocześnie cały czas kontroluje prędkość, koordynuje działania rąk i nóg. Roboty co niemiara, ale do ogarnięcia. I o to właśnie chodzi. Tak więc – niech jeżdżą. Na tabletach zdążą ponapinać później.

Aha – niekiedy nawet młodsze łobuzy ogarniają rowerki biegowe, więc nie zawsze warto tak długo czekać z jego kupowaniem.

Rzecz jasna, gdy jest duży wybór rowerków to warto wybrać ten, który przypomina motocykl 🙂

Pędzące jeże

Nie chodzi mi tutaj o jeże, które uskuteczniają nielegalny proceder produkcji alkoholu w szopie lub innej piwnicy. „Pędzące jeże” to gra planszowa, w której dzieciaki muszą doprowadzić swojego jeża do mety. I nie zawsze jest to takie oczywiste. Ciekawe i angażujące maluchy.

Aha – jest też prostsza wersja gry dla nieco młodszych dzieciaków – szukajcie „Pędzących żółwii”

Szkolniaki

Wraz ze startem szkoły dzieciaki czują się bardziej dojrzałe (oczywiście nie wszystkie). Zwykle mają ochotę uczyć się i poznawać świat (przynajmniej na początku edukacji). Jest to świetny moment na ciekawe książki, eksperymenty naukowe, wyjścia do muzeów (oczywiście odpowiednio dobrane do wieku dziecka) i okrywanie oraz stymulację zainteresowań i zdolności malucha (kurde – w szkole to już nie maluchy!). Pole do popisu prezentowego jest tu więc zdecydowanie większe niż wcześniej. Zatem do boju!

Książka „Wojownik Trzech Światów”

Genialna opowieść autorstwa Roberta Kościuszki o chłopcu, który wraz z poznanym oficerem Armii Zwierzchności cofa się w czasie o kilka tysięcy lat aż do czasów biblijnych. Wspaniała historia o odwadze, przyjaźni, odpowiedzialności, lojalności oraz relacjach ojca z synem.

Wojownik Trzech Światów

[link do sklepu z książką „Wojownik Trzech Światów”]

Krótkofalówka

Sprzęt znany od lat a wciąż bawi i cieszy. Przyda się zarówno w lesie podczas zabawy w podchody jak i w górach na nartach. Świetny sposób komunikacji, który dzieciaki uwielbiają nawet w dobie płaskich stawek abonamentów komórkowych. Krótkofalówki są o tyle ciekawe, że nie da się przez nie rozmawiać jednocześnie. Dzieciaki muszą nauczyć się nieco cierpliwości i wysłuchać drugiej strony zanim same zaczną nadawać 🙂

Lornetka

Część młodych odkrywców ma zapędy podglądaczy. I nie mam tutaj na myśli urodziwej sąsiadki tylko łosie, jelenie, sarny, dziki czy inne kuropatwy, bażanty lub nawet dzikie kaczki. Dla zamieszkujących tereny miejskie od biedy można też dodać samoloty. Tylko w tym przypadku sprzęt przyda się nieco mocniejszy.

Przy wyborze lornetki warto pamiętać o tym, że sprzęt podłej jakości zamiast zabawy może dziecku wyrządzić sporo krzywdy i popsuć wzrok. A tego byśmy nie chcieli. Zatem omijajmy z daleka chińskie zabawki za pięć złotych. Warto sięgnąć po sprzęt sprawdzonego producenta.

 

Nóż składany

Za to pewnie mi się dostanie. Ale co tam. Kiedy dzieciaki ruszają np. do harcerstwa? Czy 4 klasa to wystarczający wiek? Według mnie jak najbardziej. I nie chodzi o to, aby teraz dzieciaki latały z nożami po ulicy (część czarnowidzów pewnie takie wnioski wyciągnie), ale o to, aby dziecko nie miało problemów i palpitacji serca gdy zobaczy nóż i będzie miało np. ukroić sobie chleb czy naostrzyć kijek do kiełbasy przy ognisku. Obsługa noża to ważna rzecz. Na początku przydałaby się instrukcja i nadzór dorosłego. Ale to jest chyba oczywiste.

„Podaj cegłę”

Najlepsza gra planszowa, w jaką do tej pory graliśmy z Krzychem. Po prostu mega. Jako gracz wcielasz się w szefa ekipy budowlanej. Musisz zbudować przeróżne obiekty począwszy od murów miejskich przez wychodek a skończywszy na ratuszu czy szkole. Do tego celu zatrudniasz odpowiednio wykfalifikowanych robotników o zróżnicowanych pensjach. Musisz wziąć pod uwagę różne wydarzenia losowe (np. choroby pracowników czy dziwne pomysły wójta, które zabierają Ci pracowników z placu budowy), konieczność regularnych wypłat i… ograniczone środki finansowe. Gra wciągająca jak mało co.

Podaj cegłę

[link do sklepu z grą „Podaj cegłę”]

W ogóle gry planszowe to temat na oddzielny wpis. Zapewne i na to czas przyjdzie. A zanim uda mi się ten czyn polecam jeszcze kilka gier odkrytych całkiem niedawno.

Podusmowanie

Kilka pomysłów zapodałem. Mam nadzieję, że okażą się przydatne. Rzecz jasna powyższa lista nie wyczerpuje ciekawych pomysłów na prezenty dla dzieci. Nie pisałem nic o prezentach typu zabranie dziecka na basen, tor gokartowy czy przejażdżkę konną. A takie są przecież najfajniejsze. Pod koniec dnia chodzi przecież o wartościowy czas spędzony z dzieckiem. I to niezależnie od jego wieku.

Zatem – powodzenia!

Jeśli Ci się spodobało to zapraszam na mój fanpejcz

Comments

comments

Pin It on Pinterest

Przekaż dalej

Udostępnij ten post znajomym (rzecz jasna jeśli uważasz, że warto)

Zapraszam do newslettera

Chętnie poczytam, co napiszesz

FreshMail.pl
 

Zapraszam do newslettera

Chętnie poczytam, co napiszesz

FreshMail.pl