Zaznacz stronę

Rowerzysta na ulicy – samo to określenie budzi u niektórych niezdrowe emocje, potok niewybrednych słów i niekiedy nawet życzenia spotkania ze Stwórcą w dość krótkim czasie.

Czemu tak jest i czy tak na pewno być musi?

Gdzie rodzi się spina?

Z punktu widzenie kierowcy samochodu (motocykla nieco mniej, ponieważ rower i motocykl mieszczą się na jednym pasie) rowerzysta to znaczące zwolnienie ruchu oraz konieczność wykonania niebezpiecznego manewru wyprzedzania takiego marudera niekoniecznie jadącego blisko krawędzi jezdni. Gdy dodamy do tego kwiatki takie jak

  • wyjeżdżanie na pasy z prędkością podróżną (kierowca nie ma szans zobaczyć takiego rowerzysty gdy na pasach oczekuje pieszego)

  • totalny tumiwisizm niektórych rowerzystów

  • osławioną Masę Krytyczną, która co miesiąc blokuje miasto „just for fun” mając teoretycznie sprawić, aby Warszawa stała się miastem przyjaznym rowerom,

wtedy okaże się, że rowerzysta to niemalże inny gatunek człowieka. Czy jednak na pewno każdy kierowca musi tak myśleć?

Dr Jekyll & Mr Hyde

Tak się jakoś dziwnie składa, że większość kierowców porusza się też rowerami (niekoniecznie na co dzień, ale już np. w weekendy czy na wakacjach bardzo chętnie) a z kolei większość rowerzystów ma również samochody i także niekiedy z nich korzysta. Skala tego zjawiska daje do myślenia.

Jak to jest, że gdy jadę na rowerze to puszkarze są ostatnimi chamami jakich tylko w Polsce można spotkać i że tych Januszy najlepiej byłoby wystrzelać? Niedługo później gdy z rowerzysty zmienię się w kierowcę i wsiądę do samochodu to zamieniam się w rzeczonego Janusza złorzecząc na czym świat stoi, gdy nie mogę wyprzedzić rowerzysty, który akurat poniedziałkową godzinę szczytu wybrał sobie na idealny czas treningu?

Święta krowa

Jest jeszcze jedna ciekawa kwestia związana z rozdwojeniem jaźni. Ta jednak jest dużo prostsza. Znał ją już Sienkiewicz parę lat temu, a jej wyjaśnienie wsadził w usta Kalego, gdy tłumaczył jak to jest z kradzieżą krów. Zainteresowanych odsyłam do oryginału.

A o co chodzi?

Sytuacja 1

Chodnikiem idzie sporo osób, wśród nich babcia z wnuczką. Ta wnuczka, jak to dziecko, biega po chodniku w tę i z powrotem. Pech chce, że wkracza na jej rowerową część. Przejeżdżający tamtędy akurat rowerzysta omija ją (łagodny scenariusz), ale zatrzymuje się i wymyśla babci od najgorszych. Fakt, że zasuwał po chodniku (pardon ścieżce rowerowej) z prędkością wyścigową jest ok. Bo w końcu ścieżka i te sprawy.

Sytuacja 2

Ten sam rowerzysta jedzie ulicą wśród samochodów (taki ma dziś kaprys). Jedzie na tyle wolno, że spowalnia ruch niecierpliwego kierowcy. Ten go w pewnym momencie bezkolizyjnie wyprzedza, ale  nie omieszka otworzyć okna i nieco rowerzyście słownie dzień ubogacić. Rowerzysta oczywiście nie pozostaje dłużny i składa przy tym Januszowi niesympatyczne życzenia.

Ciekawe prawda?

Samo dobro

Tak ja powyżej wygląda zwykle „publiczna debata” na temat rowerzystów, kierowców, motocyklistów i motoryzacji w ogólności. Zapominamy przy tym, że rower to naprawdę bardzo skuteczny, zdrowy i sympatyczny środek transportu. Przerzucamy się argumentami, która grupa użytkująca drogę jest ważniejsza, która ma do niej większe prawa, która mniej truje powietrze i wiele innych podobnych bzdur.

Tymczasem istotne jest to, aby sobie nie przeszkadzać. Czy naprawdę rowerzysta nie może jechać tak, aby bez problemu można go było wyprzedzić lub nieco zwolnić gdy w jego okolicy pojawiają się piesi? Czy może nieco zastanowić się przed wjazdem na przejście dla pieszych i pomyśleć, że nie każdy kierowca chce go zabić, ale trzeba dać mu szansę zostać dostrzeżonym?

Kierowca zaś naprawdę może chwilę poczekać zanim wyprzedzi rowerzystę na ulicy i spojrzeć na wszelki wypadek drugi raz w lewo i prawo przed przejściem dla pieszych.

Dajmy sobie szansę. W ten sposób łatwiej się żyje 😉

Zobaczcie jak fajnie może wyglądać wyścig pomiędzy samochodem a rowerem

 

Jeśli Ci się spodobało to zapraszam na mój fanpejcz


Photo credit: K e v i n / Foter / CC BY-NC

Comments

comments

Pin It on Pinterest

Przekaż dalej

Udostępnij ten post znajomym (rzecz jasna jeśli uważasz, że warto)

Zapraszam do newslettera

Chętnie poczytam, co napiszesz

FreshMail.pl
 

Zapraszam do newslettera

Chętnie poczytam, co napiszesz

FreshMail.pl