Zaznacz stronę

Szefie – niech mnie szef zwolni i już od jutra nie płaci za mnie ZUSu.

Nierealne?
Wbrew pozorom powyższa prośba nie jest wymyślona. Takie prośby padają. I to nierzadko.
O co chodzi?
Spójrzmy na tematykę z nieco wyższego pułapu. Opowiem Wam trzy historie.

Historia 1

On, mąż – nazwijmy go Ryszard. Pracuje w branży np. ogrodniczej. Pielęgnuje ogrody, przycina gałęzie, sadzi drzewa i tego typu sprawy.
Ona, żona – nazwijmy ją Ilona. Prowadzi swoją działalność – tłumaczy książki.
Technicznie Ryszard nie pracuje. Jest bezrobotny. Faktury za pielęgnację ogrodów wystawia Ilona. Co to daje? Na co dzień zmniejsza opłaty na ZUS dla tej rodziny (tylko Ilona musi je płacić). Już sam ten element to około 12.000 zł rocznych oszczędności.
Jako, że Ilona i Ryszard mieszkają w małej miejscowości poza aglomeracją warszawską (pracując oczywiście w Warszawie) to dosięga ich plan dotacji dla nowego biznesu aktywizujący w założeniu bezrobotnych. A przecież Ryszard jest bezrobotny. Co za szczęśliwy zbieg okoliczności!

Cóż się zatem dzieje?

Prosta sprawa. Ryszard zakłada działalność gospodarczą i dostaje 20.000 złotych na start. Kupuje bardzo fajne narzędzia. Przydadzą mu się – to pewne. Jaki jest warunek? Firma musi pociągnąć 2 lata. Jak myślicie, ile Ryszard wytrwa na rynku?

Historia 2

Zajmijmy się Heńkiem. Kim jest Heniek? Heniek jest robotnikiem. Pracuje na budowach. Głównie w Warszawie. Pochodzi z niedużej wsi oddalonej od Warszawy o około 150 km.
Heniek jest zatrudniony na umowę zlecenie, czasem jest na stażu lub praktyce. Ma chłopina różne możliwości (umowy o pracę boi się jak szatan wody święconej, bo jednak chce trochę zarobić).
Szwagier Heńka (Józek) ma warsztat samochodowy. I to już dobre 3 lata. Tak się składa, że Józek nie za bardzo przejmuje się formalnościami i o tym, że ma warsztat wiedzą tylko jego klienci.
Pewnego dnia Heniek przychodzi do szefa i mówi:

Szefie, proszę zwolnij mnie. Idę na bezrobocie. Przestań płacić za mnie ZUS. OK? To super – do zobaczenia jutro na budowie

Rzecz jasna Heniek pracuje nadal u swojego szefa, tyle że na czarno. Staż bezrobotnego już mu cyka.
Pół roku później Heniek oficjalnie otwiera warsztat (domyślacie się który warsztat?), dostaje dofinansowanie na start (pewnie będzie z tego dobry podnośnik i jakieś narzędzia) i po dwóch latach (tyle musi działać biznes żeby nie oddawać dofinansowania) warsztat przejmie oficjalnie szwagier (może też dostanie jakieś dofinansowanie – kto wie?) a Heniek znowu zacznie pracować legalnie. Oczywiście u tego samego szefa, u którego pracował nielegalnie w tej przerwie, w której zdobywał status bezrobotnego.

Historia 3

Przenieśmy się teraz do Mordoru na Domaniewskiej w Warszawie. Oko cyklonu aglomeracji, dzielnica białych kołnierzyków, sami młodzi, piękni, wykształceni z wielkich miast (tu nawet z jednego wielkiego miasta).
Robert jest jednym z nich. Robert ma już dość korpożycia. Nabrał doświadczenia, ma pomysł na własny biznes. Wierzy, że osiągnie sukces i będzie szczęśliwy w swojej nowej firmie. Robert poznał jednak historie Ryszarda i Heńka, więc pełen optymizmu zagląda do urzędu licząc na dotację, która przecież na start nowego biznesu należy się jak psu buda.

Tu następuje szok.

Okazuje się, że Robert nie wykorzystał swojej szansy. Powinien zwolnić się z pracy pół roku wcześniej, nabrać statusu bezrobotnego, wyprowadzić się poza Warszawę i dopiero wtedy ubiegać się o pomoc.

I co z tego?

Według mnie mocno wątpliwe są jakiekolwiek dotacje. Dlaczego z pieniędzy zabranemu Iksińskiemu, który sobie radzi (dlatego w końcu płaci karę za pracę czyli podatek) mamy opłacać potencjalne starania Igrekowskiego, który sobie nie radzi (w końcu jest bezrobotny)? Czy nie lepiej by było gdyby taki Igrekowski pracował dla Iksińskiego?
Dodajmy też, że preferowany jest Iksiński z północy / małego miasteczka a nie z południa / dużego miasta? Jest to o tyle dziwne, że ten drugi płaci większe podatki.

Ech.

Zupełnie tego nie kumam.

Comments

comments

Pin It on Pinterest

Przekaż dalej

Udostępnij ten post znajomym (rzecz jasna jeśli uważasz, że warto)

Zapraszam do newslettera

Chętnie poczytam, co napiszesz

FreshMail.pl
 

Zapraszam do newslettera

Chętnie poczytam, co napiszesz

FreshMail.pl