Zaznacz stronę
W czwartek decyzją odgórną zamknięto szkoły i przedszkola. Siłą rzeczy okazało się więc, że koronawirus to nie tylko grypa i panika medialna, ale prawdziwe zagrożenie, którego nie powinniśmy zbagatelizować.
Włosi pokazali, czego możemy się spodziewać, gdy sprawę potraktujemy po macoszemu i zamiast siedzieć na tyłkach w domach zaczniemy grupowo imprezować. 
Takiego scenariusza wolałbym uniknąć.
Stąd decyzja o pozostaniu w domu przynajmniej przez najbliższe 2 tygodnie. Co dalej? Zobaczymy.
Tymczasem kilka przemyśleń odnośnie epidemii i co w tym czasie ze sobą (i swoim biznesem) zrobić.

Źródło

Obserwujemy ciekawą dyskusję na temat pochodzenia wirusa. Część ludzi uważa go za broń biologiczną, inni za odzwierzęcą wersję jakiegoś świństwa a jeszcze inni jako celowy produkt inżynierii biologicznej (nie broń), która ma na celu odwrócić uwagę od zagrożeń płynących z wprowadzania sieci 5G.
Na razie więcej możliwości nie namierzyłem. Jeśli natomiast Tobie udało się znaleźć jakieś inne hipotezy, to daj znać.
Chętnie poczytam.
Aczkolwiek poczytam tylko z ciekawości, bo tak po prawdzie z naszego użytkowego punktu widzenia źródło tego syfu nie ma większego znaczenia. Liczą się konsekwencje, jakie ponosimy.
To z tymi skutkami musimy zmierzyć się i poradzić sobie z nimi.
Możemy znaleźć setki powodów do narzekania a nawet przerażenia z powodu ogólnej sytuacji, kwarantanny i w zasadzie niepewnej przyszłości.
Dokonajmy jednak wysiłku intelektualnego i nie dajmy się obezwładnić panice
Jak mówi Chris Voss – emerytowany szef negocjatorów FBI – umysł, który działa w stanie pozytywnym jest ponad 40% sprawniejszy niż ten, który jest przerażony.
Poszukajmy więc kilku pozytywów obecnego stanu.

Pozytywy

Według mnie największą zaletą kryzysu jest reset priorytetów.
W odstawkę idą różne pierdoły związane z hedonizmem, zbędnymi wydatkami czasowo – pieniężnymi czy kretyńskie idee, o których jakoś na moment cicho.
Zostajemy w środowisku rodzinnym, poznajemy na nowo swoich małżonków i dzieci, uczymy się dbać o starszych, którym warto pomóc choćby w zakupach, aby nie musieli ruszać się z domu.
Zaczynamy doceniać to, co mamy i zawsze mieliśmy. Pojawia się wdzięczność!
Mamy dużo czasu, który spędzimy w domu.
Ta sytuacja wymusi na większości z nas systemowe podejście do dni wolnych.
Inaczej dzieci spędzą dnie oglądając netflixa czy innych jutuberów lasujących młode mózgi. Nauczymy się więc planować, dzielić obowiązki domowe i być może nawet rozmawiać ze sobą 😉
Gdy poukładamy już priorytety, ogarniemy plan, to okaże się, że będziemy mieli czas na myślenie.
Czas na rzeczy cholernie ważne, ale niepilne, więc wymykające się działaniu, odkładane zawsze na później. 
A to później jest właśnie teraz.
A teraz do rzeczy, co robić w tym czasie?

Niepewność

Przede wszystkim wróćmy do tematu stanu psychiki.
Warto te dodatkowe 40% sprawności umysłu wykrzesać.  O ile oczywiście chcemy coś konkretnego zrobić. 
Psychologowie pokazują, że nazwanie lęku i wypowiedzenie go daje sporą szansę na to, aby ten lęk zmniejszyć. Choćby dlatego, że wiemy czym należy się zająć.
Zatem rozmawiajmy – kiszenie w sobie strachu niewiele pomoże. 
Tak się złożyło, że wirus dopadł nas w Wielkim Poście.
Jako wierzący mamy więc farta, ponieważ owe lęki czy wyrzeczenia możemy z powodzeniem skonwertować intencjonalnie na to, co dla nas ważne.
Niepewność zmniejsza również sensowne zaplanowanie tego, co zaplanować można. 
Przejdźmy zatem do kolejnego punktu czyli planowania.

Planowanie

Jeśli celem tego podejścia planistycznego jest uwolnienie mózgu od ciągłej gonitwy „co teraz”, to warto zacząć od spraw najpoważniejszych, czyli od dzieci. 

Dzieci

Jeśli te małe skubańce, które są z nami w domu nie dostaną jasnego przekazu odnośnie ich rozkładu zajęć, to albo rozniosą chałupę na strzępy albo przykują się do różnych ekranów, które ich zewsząd otaczają. 
Żadne z tych rozwiązań nie jest optymalne. 
Ustal więc z nimi (te nieco większe można zaprząc do wymyślania osobistego) co i kiedy ma się wydarzyć. 
To genialna sytuacja, o której wspomina nawet Jordan Peterson. Wciąż mówimy przecież „muszę zrobić to, muszę zrobić tamto”. Teraz jesteś w sytuacji, w której możesz samemu ustawić sobie plan dnia. 
Ustaw go zatem tak, aby Ci się podobał. I naucz tego dzieci.  
Nie lubią wstawać do szkoły na 8? Świetnie – niech wstaną nieco później, ale o ustalonej porze. Codziennie tak samo. 
Lubią oglądać bajki? Też świetnie? Jakie bajki? O której godzinie? Ile czasu?
Trzeba przygotować obiad? Genialnie – cała ekipa zrobi to… razem 😉 Bo czy szybciej? To zależy od sprawności poszczególnych jej członków.
W końcu trzeba też nieco się pouczyć – szkoły zamknięte, ale wiedza sama do głowy nie wejdzie.
Tutaj jest pole do popisu dla domorosłych edukatorów, którzy opierają się edukacji domowej.
Teraz nie ma przebacz.
Z wytycznymi ze szkoły łatwiej poradzić sobie niż bez nich. Ale to właśnie na rodzicach spoczywa teraz odpowiedzialność za to, czy dzieciaki opanują zadany materiał. 
I, co ważniejsze, czy nauczą się planować zdobywanie wiedzy. Ten rodzaj umiejętności przyda im się w przyszłości niekiedy bardziej niż zdobywana teraz wiedza.

Planowanie trudne

Przebywamy w domach z jakiegoś powodu – kwarantanna to nie zabawa.
Planujemy więc zakupy, zaopatrzenie domu w najpotrzebniejsze rzeczy, dzięki czemu nie będziemy musieli zbyt często wychodzić.
Niestety prędzej czy później przyjdzie też czas, że ktoś z naszych bliskich zachoruje.
Jak wtedy się zachowamy?
Gdzie on będzie mieszkał?
Kto dostarczy mu jedzenie?
Jak będziemy się komunikować?
Jak będziemy sprawdzać stan jego zdrowia i samopoczucia?
Jak pomożemy mu przetrwać trudny czas?
Co się stanie, gdy ktoś z naszych najbliższych odejdzie?
Tego nie możemy przewiedzieć, ale nie możemy również założyć, że epidemia nas ominie.
Jak więc zaplanować taki czas?
Co będzie wtedy ważne?
Jakie kroki podejmiemy?
Kogo powiadomimy?
W jakiej kolejności?
Chaotycznie podejmowane decyzje często nie są dobre. Zastanówmy się więc zawczasu, co będziemy robić w powyższych sytuacjach.

Zdrowie

Wirus, co oczywiste, jest bezpośrednim zagrożeniem dla naszego zdrowia i życia. Jak bardzo jest on zaraźliwy warto uświadomić sobie oglądając wywiad Joe Rogana z Michaelem Osterholmem – ekspertem od spraw epidemii 

 

Warto więc zminimalizować szansę kontaktu z bakcylem poprzez nie wychodzenie w domu.
Na razie wiemy, że czeka nas dwutygodniowa kwarantanna. Najprawdopodobniej sytuacja ta potrwa jednak dłużej.
Im zaś dłuższy czas ekspozycji, tym większa szansa, że będziemy mieli jakiś kontakt z wirusem.
Aby ten kontakt był jak najmniej groźny zadbajmy o naszą odporność.
Co ciekawe – to nie są skomplikowane rzeczy. Powinniśmy robić je na co dzień, ale dopiero dziś nabierają one większej wagi.
Chodzi mi mianowicie o tak trudne działania jak:
  • Higiena – dobrze, że w końcu ludzie zaczęli myć ręce.
  • Ruch – niezbędny element zarówno dobrego samopoczucia jak i poprawy stanu zdrowia. Nasze ciało do ruchu jest stworzone.
  • Spanie – lekarze zalecają. Wyspany człowiek jest mniej podatny na syfa. Podczas spania całkiem nieźle się regenerujemy.
  • Jedzenie – nie chodzi mi o jakieś wyszukane jedzenie. Najlepiej będzie, gdy zacytuję tu dr Anię: „Nie żryj gówna”. I w zasadzie to wystarczy.
  • Suplementy – specem nie jestem. Warto dowiedzieć się, jaka suplementacja akurat dla nas jest najlepsza. Bo to, że jakaś jest potrzebna to pewnik.
  • Uważaj na siebie – nie tylko w kwestii wirusa. Lepiej nie złam nogi, ręki ani nie potnij się gdzieś przez nieuwagę. Szpitale za moment przeżywać będą prawdziwe oblężenie i oprócz tego, że personel będzie zarobiony po łokcie a sprzętu i środków nie starczy na leczenie najbardziej poszkodowanych, to na dodatek możesz złapać w szpitalu to, czego nie złapiesz w domu.

Biznes

Dotarliśmy do clue 😉
Rynek dopadł Czarny Łabędź – powiedzenie ukute przez Nassima Taleba określające nagłe wydarzenie, na które nie byliśmy przygotowani a które odciska ogromne piętno na naszym życiu, nagle stało się rzeczywistością.
Sytuacja ta wymaga od przedsiębiorców ustawienia firm w tryb przetrwania i przewidzenia kilku scenariuszy rozwoju kwarantanny i epidemii.
Wymaga planowania i zachowania zimnej krwi.
Na początek wchodzimy w etap analizy możliwości

Praca zdalna

To pierwsze, co przychodzi do głowy. Z resztą wszyscy teraz taką pracę rekomendują.
Są do tego narzędzia. Sporo z nich można pobrać za darmo i korzystać do woli.
Niektóre firmy są w całości prowadzone zdalnie i taki Czarny Łabędź akurat w tym aspekcie nic w ich funkcjonowaniu nie zmienia.
Zajrzyj np. do Artura Jabłońskiego.
Na blogu podzielił się ostatnio swoimi sposobami zarządzania zdalną firmą.
Wartościowy materiał z mnóstwem inspiracji.  https://arturjablonski.com/jak-pracowac-zdalnie-zarzadzanie-zdalna-firma/
Jeśli potrzebujesz pomocy we wdrożeniu pracy zdalnej, daj znać.
Poustawiamy, co trzeba.
Problem zaczyna się dopiero wtedy, gdy praca zdalna nie wchodzi w grę.
Jak zdalnie montować okna i rozwozić je po budowach? Trochę to nierealne.
Lećmy dalej.

Co zrobić z zespołem?

Jeśli nie może pracować zdalnie, to nie dość, że produkcja staje i nie ma przychodu z zamówień, to na dodatek trzeba zapłacić ludziom.
A nie zawsze jest z czego (ilu małych przedsiębiorców ma kilkumiesięczną poduszkę finansową a nie kredyt obrotowy?).
Co więc z nimi zrobić?
Jak ograniczyć wydatki a jednocześnie zachować zespół?
W końcu kiedyś sytuacja powinna wrócić do normy.

Model biznesowy.

Jeśli Twój model biznesowy jest płaski i nie jesteś z branży, która akurat teraz czerpie pełnymi garściami, to zapewne masz problem.
Jeśli na dodatek świadczysz usługi, które po przewartościowaniu są na końcu kolejki, Twój problem może być jeszcze większy.
Tutaj nie pomoże doraźna promocja cenowa ani zachęta w postaci celebrytki z instagrama.
Z resztą celebrytka zostanie teraz w domu, bo w obecnej sytuacji mama nie wypuści jej z domu.
Tutaj trzeba usiąść i pomyśleć, jak w obecnej sytuacji wykorzystując talenty i zasoby firmy, zespołu czy moje własne mogę dać klientowi taką wartość, po którą przyjdzie lub zadzwoni.
Nawet jeśli na zawsze zmieni to Twoją firmę.

Elastyczność

Miałem ostatnio kilka doświadczeń, w których po zaproponowaniu klientom jakichś zmian w odpowiedzi usłyszałem „zawsze tak było i od 30 lat działało„.
Otóż mam dla Ciebie prawdę objawioną.
To, że coś 30 lat temu działało i nadal się kręci, nie znaczy, że zawsze takie będzie.
A na pewno nie oznacza, że musi zadziałać w dobie kryzysu.
Zatem umysł otwarty na racjonalne wnioski po rzetelnej analizie jest teraz na wagę złota.

Nauka

Teraz jest czas, który z powodzeniem można (przynajmniej w części) poświęcić nauce.
Na szczęście żyjemy w czasach, w których możemy uczyć się nie wychodząc z domu.
Możemy czytać książki, słuchać podcastów, oglądać filmy, uczestniczyć w szkoleniach online czy grupach wsparcia typu mastermind.
Możemy też wynająć specjalistów, którzy skonsultują nas przez telefon lub inne narzędzia komunikacji zdalnej a my będziemy mogli omówione rozwiązania na spokojnie wdrożyć.
Źródła, które polecam:
Książki
Jeśli jeszcze nie przeczytałeś „Mitu Przedsiębiorczości” Micheala Gerbera to teraz masz na to czas. Dowiedz się, jak zaplanować swoją firmę i nie być w niej pełnotatowym pracownikiem. 
Hitem minionego roku i odkryciem jako osoby jest zdecydowanie Chris Voss i jego podejście do negocjacji.
Nieco wcześniej triumfy świętowało podejście wymuszające na rozmówcy wielokrotne wypowiedzenie „tak”.
Chris biorąc pod uwagę doświadczenia w odbijaniu zakładników dzięki negocjacjom z porywaczami wypracował zgoła odmienną technikę. A w zasadzie całe spektrum technik.
Co tu dużo mówić – jego podejście jest niesamowicie skuteczne i koniecznie musisz się z nim zapoznać.
Zapraszam więc do lektury książki „Negocjuj jakby od tego zależało Twoje życie!” 
Na początek przeczytaj te dwie pozycje. Jeśli potrzebujesz poruszyć jakiś konkretny temat – daj znać.
Książkę dobierzemy.
Podcasty
Polecam gorąco śledzić gości Joe Rogana, TIma Ferrissa oraz Briana Rose’a.
Chłopaki mają na tyle wyrobioną renomę (lub nawet markę osobistą), że przychodzą do nich bardzo ciekawe osoby.
I to o tych gości właśnie chodzi a nie o gospodarzy.
Z polskiego poletka są to:
Przygody Przedsiębiorców oraz Zen Jaskiniowca (gdzie każdy odcinek bloga ma swój odpowiednik podcastowy).
Pod kątem dzieciaków polecam posłuchać Jocko Willinka w jego podcaście kierowanym do dzieci Warrior Kid Podcast i w zasadzie pod kątem dorosłych użytkowników podcast Jocko Podcast też miewa ciekawe odcinki.
Szkolenia i warsztaty
Tu najchętniej poleciłbym kolejne seminarium MOC, ale odwołaliśmy czerwcową jego edycję, więc zanim przyjdzie czas na listopad warto skorzystać z innych opcji.
Pod kątem analizy stanu firmy, dalszych kroków oraz pomysłów na rozbudowę modelu biznesowego polecam zdecydowanie nasz autorski warsztat Masterclass Entrepreneur, gdzie sprawdzimy, co u Ciebie działa, co nie działa, jak powinno działać i co zrobić, aby ten pożądany stan osiągnąć. 
Zajrzyj tutaj https://www.coursera.org/ pod kątem wiedzy, której wiesz, że potrzebujesz.
Na pewno spośród mnóstwa kursów wybierzesz ten, który Twoje potrzeby zaspokoi.
A tu zajrzyj  https://pl.khanacademy.org/ pod kątem czasu z dziećmi.
Jeśli skończą Ci się pomysły i zadania ze szkoły, na Khan Academy znajdziesz sporo inspiracji i realnych kursów dla dzieciaków.
Warto!

Pin It on Pinterest

Przekaż dalej

Udostępnij ten post znajomym (rzecz jasna jeśli uważasz, że warto)

Zapraszam do newslettera

Chętnie poczytam, co napiszesz

FreshMail.pl
 

Zapraszam do newslettera

Chętnie poczytam, co napiszesz

FreshMail.pl
 

Parę kroków wstecz - weź dobry rozbieg

FreshMail.pl