Kilka lat temu słyszałem w radiu opowieść jednego księdza z początków jego kapłaństwa. Był wtedy młody i jak każdy młodzian – najmądrzejszy na świecie.

Otóż podczas jednej z Mszy siedział w konfesjonale czekając na penitentów. Jako, że nie miał wielu chętnych, przysłuchiwał się kazaniu. Nie mógł nadziwić się temu, jak to kazanie było nudne, pozbawione głębszego sensu, oczywiste i ogólnie rzecz ujmując – beznadziejne. Zakończył to rozważanie konstatacją, że między innymi przez takie kazania ludzie od Kościoła odchodzą.
Chwilę po zakończeniu kazania, do konfesjonału podszedł mężczyzna. Wyznał, że nie spowiadał się już 20 lat a w kościele jest przypadkiem – znajomi mieli jakąś uroczystość i zaprosili gości na Mszę w ich intencji. Wyznał, że kazanie tak go wewnętrznie poruszyło, że zapragnął wrócić do Kościoła i że zaczyna od razu – właśnie od tej spowiedzi.
W efekcie ksiądz postanowił nie oceniać kazań swoich kolegów już nigdy więcej.

Sprawa bardziej prozaiczna – mój blog i mocno nieregularne wpisy o tematyce rozrzuconej jak… rozrzuconej szeroko 😉
Miałem kiedyś jeden z wpisów, na który nie zareagował nikt. Żadnego lajka, udostępnienia, komentarza ani maila z przemyśleniami. Aż do pewnego dnia, kiedy dostałem kilkustronicowego maila z drobiazgowo rozpisanym wpisem, skomentowanym każdym jego fragmentem i… podziękowaniami za przemyślenia, które on wywołał.
A ja przez kilka dni myślałem, że zupełnie bez sensu było go pisać. W tym czasie mogłem przecież zrobić coś ciekawszego.

Cichy czytelnik

Musimy mieć świadomość, że ludzie niekiedy jedynie konsumują treści. Nie udzielają tej oczekiwanej przez autorów informacji zwrotnej, nie klikają lajków, nie komentują, nie udostępniają. Ale chłoną treści. Te treści w nich rezonują, czasem zmieniają ich i sprawiają, że patrzą na świat już nieco inaczej.
To trochę tak jak korzystanie z radia CB podczas jazdy samochodem. Część mobilków (zwłaszcza tych małych) w ogóle nie korzysta z gruszki. Czeka tylko na informacje drogowe nic nie dając w zamian. Ani odpowiedzi „dziękuję” ani informacji o tym, co dzieje się za kolejnym zakrętem. Niemniej skutecznie przetwarza zdobyte informacje zdejmując nogę z gazu przed zagrożeniem na odpowiednim kilometrze.

Poczucie przynależności

W internecie oprócz konkretnej wiedzy, milcząca część czytelników cieszy się, że nie jest sama. Że są oprócz niej ludzie, którzy mają podobne przemyślenia, poglądy, zainteresowania. Cieszy się, że ktoś dzieli ich sposób patrzenia na świat.

Kto wie, może dzięki temu przynajmniej część czytelników zdobędzie się na odwagę i sami zaczną publikować treści pomagające jeszcze innej rzeszy czytelników zmienić życie?

Na to liczę.

Powiedz to

Jeśli więc masz coś do powiedzenia, powiedz to.

Nie przejmuj się otaczającymi Cię potencjalnymi hejterami. Nie przejmuj się wszechotaczającym dziadostwem, po prostu zmień proporcje dorzucając do puli swoje wartościowe treści.
Aha – nie przejmuj się też tym, że przez profesjonalistów z branży możesz być wyśmiany pisząc o banałach. A dlaczego? Wszystko wyjaśniłem kilka miesięcy wcześniej we wpisie o swojsko brzmiącym tytule „Chrzanić profesjonalistów”LINK.

Let’s do it albo jak mawia NIKE – just do it

To jak będzie? O czym napiszesz najpierw?
A może nie napiszesz? Może nagrasz wideo albo podcast? A może zrobisz zdjęcie? W jakiej formule czujesz się najlepiej?

Nota do czytelnika

Drogi czytelniku – pamiętaj, że jakakolwiek forma aktywności z Twojej strony (lajk, komentarz, udostępnienie, email, wiadomość prywatna, uścisk ręki, papierowy list, gołąb pocztowy czy cokolwiek innego) dodaje autorom skrzydeł i zachęca ich do dalszej pracy nad kolejnymi treściami. Tak więc nie szczędź ich. O ile oczywiście znalazłeś dla siebie coś atrakcyjnego i wartościowego.

Pin It on Pinterest

Przekaż dalej

Udostępnij ten post znajomym (rzecz jasna jeśli uważasz, że warto)

Zapraszam do newslettera

Chętnie poczytam, co napiszesz

 

Zapraszam do newslettera

Chętnie poczytam, co napiszesz

 

Parę kroków wstecz - weź dobry rozbieg